aramisy prowadzi tutaj blog rowerowy

szermierze-na-rowerze

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2020

Dystans całkowity:619.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:12
Średnio na aktywność:51.58 km
Więcej statystyk

Ćwilin i Śnieżnica

  • DST 10.00km
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 2 maja 2020 | dodano: 04.05.2020

A dokładniej to na odwrót. Najpierw Śnieżnica, a potem Ćwilin, czyli wycieczka taka północ - południe, bo baza wypadowa była dokładniej pomiędzy tymi górami. Powiedzieli: Odkrywaj Beskid Wyspowy,  to się stosujemy.
Wiecie jak jest, najwyższy szczyt Mogielica to zaliczony prawie tyle samo razy co Turbacz, z rowerem, bez roweru, raz nawet prawie Jelczem - gość chciał nam rowery na pakę zabrać (wraz z nami) abyśmy pchać nie musieli... mówię o samej końcówce podejścia, tej pionowej ścianie na niebieskim szlaku. Jechał wieżę widokową budować i wjeżdżał od znanej polany Jelczem, więc chciał nas po drodze zgarnąć... pewnie do roboty, więc się nie daliśmy!
A tak serio, to podziękowaliśmy bo oczyma wyobraźni widzieliśmy już nas na tej pace, w tym Jelczu, gdy będzie staczał się on w dół po wspomnianej wcześniej ścianie... jeb, jeb, jeb.
Raz w życiu dachowałem (siedząc na pace Toyoty Hilux... tak, ten model co nie ma zadaszonej paki, więc to takie umowne dachowanie, acz auto koziołkowało) i staram się jak mogę unikać tego doświadczenia. To że myśmy to przeżyli i skończyło się tylko na złamanej ręce kumpla i zanikach pamięci drugiego (po uderzeniu głową w szosę), to rozpatruję w kategoriach takiego małego lokalnego cudu :)
Wracając do Beskidu Wyspowego - zawsze chodzi się na Mogielicę bo to najwyższy szczyt. A te góry mają naprawdę sporo innych szczytów... no i ta adekwatna nazwa: szczyty jak wyspy pomiędzy miejscowościami. W zasadzie nie ma tutaj pasm górskich, tylko takie pojedyncze, zwykle bardzo strome (a jakże!) stożki. Stożki czy ostrosłupy? Nieważne...
Basia robiąc kiedyś Kurs Przewodników Beskidzkich była w zasadzie na prawie wszystkich szczytach, ale "prawie robi znaczną różnicę", bo na przykład Szczebel ostatnio robiliśmy po raz pierwszy oboje. Poza tym kurs miała dawno i na przykład na Ćwilinie była tylko zimą, a ja na Ćwilinie to byłem za małego. W znaczeniu, że młody byłem, a nie za Małego, bo Mały nie chciał iść i ja poszedłem, rozumiecie? Natomiast na Śnieżnicy nie byłem wcale do tej pory.
Odkrywamy zatem po raz pierwszy, albo na nowo Beskid Wyspowy. Aha, no i odkrycie dnia nam się przydarzyło także - oglądamy niesamowitą panoramę z Ćwilina i stwierdzamy, że Babia Góra z tego kierunku wygląda nietypowo... za nią Pilsko... a dalej. Zaraz, zaraz... czy to możliwe. Przecież jeśli to Babia i Pilsko, to dalej będzie... NIEMOŻLIWE: VELKY CHOC !!!
Aż po powrocie robiliśmy research w tym temacie, bo nie wierzyliśmy i tak jest to Velky Choć. Niesamowite! Rok temu tam byliśmy (niestety nie zrobiłem osobnych wpisów ze wszystkich wypraw wtedy i Choć jest tylko w podsumowaniu roku 2019). Niesamowita góra i jakże nieplanowane jej zdobycie. Wiecie... jedziecie sobie spokojnie przez Słowację, a tam nagle przed Wami taki olbrzym wyrasta. W zasadzie jeden, pojedynczy i takie serpentyny zapodaje, że ciężarówki wymiękają (i robią korek, gdy z ich rury wydechowej wydobywa się ogień i nie jest to dopalacz... raczej generator ciepła, które czuje nagłą potrzebę wydzielenia się w postaci płomieni). Wtedy poszła spontan decyzja "CHODŹ NA CHOĆ". No i taka niespodzianka: Choć'a widać z Ćwilina. REWELACJA!!

A teraz parę zdjęć: Śnieżnica i Ćwilin:


Trasy DH na Śnieżnicy:


Daszek nad szlakiem:










 


Kategoria SFA, Wycieczka

Dwie wieże...

  • DST 49.00km
  • Sprzęt The Darkness
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 maja 2020 | dodano: 02.05.2020

...czyli LUBA(ń) lubi GOR(ą)C(ą) jazdę :D

Tyranie zielonym szlakiem z Tylmanowej przez Basztę i Pasterski Wierch aż na LUBAŃ.
Potem Pasmo Lubania w jedynym słusznym kierunku czyli w stronę Knurowskiej - zjazd do Ochotnicy przez Studzionki i tyranie na GORC przez Jamne. Z Gorca powrót przez Wierch Lelonek i Przełęcz Młynne.
Ponad 1800m przewyższenia. To uzależnia :)

Kalwaria na Baszcie


Niech Was nie zwiedzie możliwość jazdy :)

...dalej było już tylko tak:

... i tak:

... i tak też:

Teraz w prawo?

Cel już widać:

Już prawie jesteśmy:

Nawet coś widać. A taka mała kropka na szczycie w centrum zdjęcia, tuż pod chmurami, to nasza druga wieża - mój ukochany GOR(e)C :)

Siedzimy po wieżą (dosłownie) i czekamy na deszcz... tzn. czekamy aż przejdzie bo zaczęło napierać porządnie :)

Wes Craven miał rację: "Wzgórza mają oczy" !!!

Kierunek Przełęcz Knurowska

"Przejdą lata i wieki przeminą, pozostaną ślady dawnych dni..."

Przeskok w czasie... dosłownie. Kilka godzin później i po jakimś chorym podjeździe. Hale podgorcowe:

Kocham gorczańskie mgły...

Jest i druga z wież. GORC! Od 3 roku życia nie ma chyba roku abym tu nie był. Gorce to mój drugi dom...

Brakuje tylko Szpady i były by wszystkie moje Miłości na zdjęciu :)

No dobra, trzeba by było jeszcze napisać gdzieś: [e do "PI" razy "i" równa się minus jeden], aby były wszystkie :)


Kategoria SFA, Wycieczka