Silesia Race 2025 - Olsztyn
-
DST
113.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
RELACJA NIEDOKOŃCZONA...
STOMIL OLSZTYN !!! A nie - czekaj, ZAMEK OLSZTYN, tak! Nie Stomil, a Zamek OLSZTYN czyli nasz pierwszy rajd w tym roku. Dla tych, którzy zaczęli już sezon rowerowy nie będzie to nic dziwnego, że mamy rajd w lutym, ale dla tych którzy - z niezrozumiałych dla nas powodów, zakończyli sezon w 2024 - może to wydać się dziwne. Temperatura -4 o poranku a my ruszamy w teren na 12 godzinny rajd na orientację "SILESIA RACE zima 2025". Zimno, no ale zima jest piękna do pewnego stopnia - tak powiedział Celcjusz :P
Chociaż minęły już trochę czasy gdy jeździliśmy niezależnie od ilości śniegu (np. TUTAJ, TUTAJ czy TUTAJ) to jednak, po poskładaniu się pod kątem kolan, unikamy dzikich poślizgów na lodzie i gleb betami o ziemię (jak wtedy... tez Silesia). Niemniej zima w tym roku nie zasypuje nas ani śniegiem ani lodem, więc można bezpiecznie odpalić nasze rajdowe bestie. Tak też robimy i w sobotni, dość zimny poranek... jak już wspomniałem, meldujemy się w Olsztynie na trasie rowerowej 12h.
Ach, dawno nie byliśmy w tej części Jury, chyba jakoś wczesnym latem 2023 jeśli dobrze pamiętam, a i tak mówię o Złotym Potoku, a nie samym Olsztynie, który najbardziej to pamiętamy jednak z TEGO PRZEJAZDU.
Dobrze zatem tutaj wrócić.
Po ten krzak z lampionem
Strzeżcie się bo CZARNA OWCA ORIENTEERINGU nadciąga, a z Nią czarny redyk, a także być może Nekro-baca i Juhas Ciemności :D
W bazie - za pozwoleniem Marcina - rozwieszamy plakaty naszego rajdu (28-30 marca 2025, Lipnica Wielka na Orawie). Przygotowania idą pełną parą, acz niestety wolniej niż byśmy chcieli... z baaaaardzo wielu względów, ale to pewnie opiszę w relacji z samego rajdu. Na ten moment jesteśmy w Olsztynie i zaraz ruszamy w teren.
Odprawa jak to u Marcina - konkretna, ale i humorystyczna. Marcin opisuje punkty kontrolne dla trasy rowerowej i przy jednym z nich mówi "jeśli dotrzecie tutaj na rowerze, to...".
Zaiste dotarcie do lampionu rowerem na trasie rowerowej to ewenement :D
Albo trasa przeora nas terenowo przez chaszcze, kolczastych przyjaciół i bagna. Uwielbiamy taki klimat.
Chwilę po otrzymaniu map planujemy nasz wariant przejazdu. Plan jest ambitny: zamknąć trasę w 10h... spoiler alert: nie uda nam się to :D :D :D
Najbardziej oddalone punkty za Jeziorem Porajskim postanawiamy zostawić sobie na koniec dnia... lub początek nocy. Nadal mamy zimę, więc obowiązuje czas "zimowy": 17 w nocy, 18 w nocy, itp. Na pierwszy ogień poleci zagęszczenie lampionów w okolicy bazy.
Kreślimy nasz wariant na mapie i DZIDAAAAA w teren !!!
No właśnie... punkt przy zamku wszedł całkiem fajnie, ale chwilę później, już po wjeździe w teren, pojawił się pierwsze problemy. Nie możemy się wstrzelić w nawigację, ciągle skręcamy za wcześniej i musimy robić korekty. Odmierzamy się: za 400m w prawo... a patrz droga w prawo! Ile przejechaliśmy, 150m? To na pewno będzie ta!
No to nie była ta... wiecie jak jest. Kiedy to nie jest ta, to są problemy... pozwy, rozprawy i inne takie. Lepiej aby to była ta... a jakoś nie możemy się włączyć w tryb "w punkt".
Do lampionów docieramy, ale prawie do każdego z jakaś korektą. Grrr... dopiero po jakiś 2h jazdy zaczynamy się wstrzeliwać w dobrą nawigację. Widać, że dawno nie byliśmy na rajdzie, a to jednak zupełnie inna jazda niż wycieczki po szlakach.
Warowny STOMIL... tzn. Zamek Olsztyn :D
Ciekawe do czego służył ten komin... Zamek Fabryka Chęciny ma kilka takich, to widać jak jedziecie "7-mką" na północ.
Ruszamy w teren !!!
Dzida przez las!! Szkoda tylko, że źle :D
Plan było wjechać tam...
...w ten sposób. Coś nie pykło (na poprzednim zdjęciu)
To lubię :D
Zdobywcy jurajskich pagórów :D
...po ten krzak z lampionem, skoro nadszedł na to czas :D
Gdy już w końcu wstrzelimy się w mapę, no to zaczyna się nawigacja 


Naprzód !!!
Za mną !!!



"Jaskinia... przypomnij sobie swoją porażkę w jaskini" (klasyk: TUTAJ)
Yoda wiecznie żywy, zawsze ciepłym słowem obdarzy... no dobrze, moi Drodzy, ale to nie jest takie proste. Aby odnieść porażkę w jaskini należy najpierw tą jaskinię odnaleźć, inaczej przeżyjcie porażkę - co najwyżej - w okolicach jaskini. Też ładnie, ale to jednak nie będzie to - porażka w, a porażka w epsilonie jaskini to matematycznie nie to samo. Celujmy w porażkę w jaskini, a nie przed, obok czy nieopodal... Najpierw jednak wydymaliśmy nie na tą skałkę, którą trzeba. Pchamy pod górę aż na szczyt (zdjęcie poniżej), a następnie patrzymy na mapę. Powinniśmy być na środkowej skale, więc z lewej i prawej będą skały... a tu z lewej... ZAMEK. Hmmm... czyli jesteśmy na skale granicznej przedziału skałkowego, a nie w środku.
Ech... no cóż, bywa. Nie pierwsza i pewnie nie ostatnia góra na którą wydymamy błędnie. Korekta i jesteśmy na właściwej skale, a tam... no, jaskinia. Czego oczekiwaliście?
Patrzymy na mapę: na pierwszym skrzyżowaniu, prawym korytarzem. Zacnie, to nie może być trudne. Wchodzimy... a tu korytarza nie ma.
Nieeee, no był, ale skala wykręciła nam małego psikusa. To odbicie było właściwie zaraz po wejściu, a my walimy od razu do głównej komnaty.






Załapaliśmy się na resztki zachodu słońca
Pustynia nocą :)
Mały Szkodnik o pokaźnym cieniu na wielkiej pustyni :D
Nocni wędrowcy
Te lasy kryją wiele tajemnic :D
Zielony... most :D ?

"-Piękna noc, Alfredzie.
- Zgadza się, panie Bruce. Noc godna myśliwego" (klasyka: TUTAJ)
Kategoria Rajd, SFA






