Pożegnanie z blogiem
-
DST
1.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 1 stycznia 2026 | dodano: 01.02.2026
No i nadeszła ta chwila...
Posty z okresu 2013 - 2025 nadal znajdziecie tutaj, na Bikestats.
Natomiast posty opisujące wycieczki, wyprawy oraz nasze przygody datowana na 2026 i kolejne znajdziecie pod nowym adresem:
www.szermierze-na-rowerze.blogspot.com
To trudna decyzja, bo naprawdę mam sentyment do Bikestats... ile dziwnych, chorych relacji tutaj napisałem. Cholera, to 12 lat pisania postów i OK, 2013 czy 2014 to tylko kilka postów, ale potem nastąpiły lata gdzie na bloga udawało się wrzucać niemal wszystkie nasze wyprawy.
Czemu zmiana...? To trochę desperacka próba ratowania bloga jako takiego. Mamy dwie składowe: moją jako autora i platformę jako Bikestats.
Składowa moja:
Pierwsze symptomy wypalenia w pisaniu blogu pojawiły się już w 2024 kiedy nie udało mi się skończyć relacji z JASZCZURA - Puszcza Pyzdrska... pasuje Wam, z Jaszczura! czyli z imprezy dla koneserów, rajdu który kochamy a inni nienawidzą. Przecież to RAJD SZKODNIKÓW, PACANÓW i ZBIERACZY PADLINY :)
Dopadło mnie to co Stephen King opisał w książce "Worek Kości" - Writer's block (blokada pisarska? Nie wiem jak przetłumaczono ten termin w książce, bo akurat tą czytałem w oryginale - tak jakoś wyszło.). Pamiętam jak siedziałem nad relacją z Jaszczura i nie wiedziałem co pisać... a chciałem tą zrobić relację. Bardzo chciałem.
Kilka dnia potem jechałem do pracy na rowerze i pojawiło mi się ze 20 pomysłów jak to napisać - nawiązania, cytaty, głupoty... wieczorem siadam... i jedno zdanie napisałem. Odpychało mnie coś od pisania, a żaden z pomysłów nie został zapamiętany... Uznałem, że to może kwestia spisania tego na kartce, w komórce, gdziekolwiek... przy powtórce sytuacji spisałem "napadające" mnie pomysły... ale wieczorem to samo. Jedno zdanie. Wszystko trafiło do kosza. Blokada. To nie kwestia pamięci... słabe, głupie, nienadające się... plus niechęć do pisania. A może właśnie ta niechęć dyskredytowała wszystkie te pomysły. Nie wiem w sumie, w którą stronę to działało. Walczyłem jednak aby opublikować tą relację przed "Podsumowaniem roku 2024" - byle zdążyć... to było ważne. Zdążyć aby w Podsumowaniu ją zalinkować, jak mogłoby być podsumowanie bez linku do relacji z Jaszczura... i nic. Blokada. Takiego huge'a.
W listopadzie i grudniu coś tam jeszcze trafiło na bloga (w zaistniałej sytuacji chyba trzeba uznać, że było to nawet sporo)... no, ale kilka zdań "o" oraz zdjęć "z" wycieczki, to trochę co innego niż pełna relacja z rajdu.
Mowiąc wprost szło mi to jak k***ie w deszcz... natomiast rok 2025 przyniósł tylko nasilenie tych objawów. I jak jeszcze w styczniu udało się utrzymać regularność wpisów, to odkąd ruszyło przygotowywanie naszego rajdu CZARNEJ OWCY ORIENTEERINGU to blog po prostu zaorało... miała pojawić się na nim relacja z naszego rajdu, z którego byliśmy po prostu dumni, mimo że nie wszystko wyszło tak jak chcieliśmy... i nic. Po prostu nic. Miałby być wpisy z wakacji, w wycieczek... i owszem do kilku najważniejszych się zmusiłem, ale regularność z poprzednich lat po prostu wygasła.
Dopadło mnie to co Stephen King opisał w książce "Worek Kości" - Writer's block (blokada pisarska? Nie wiem jak przetłumaczono ten termin w książce, bo akurat tą czytałem w oryginale - tak jakoś wyszło.). Pamiętam jak siedziałem nad relacją z Jaszczura i nie wiedziałem co pisać... a chciałem tą zrobić relację. Bardzo chciałem.
Kilka dnia potem jechałem do pracy na rowerze i pojawiło mi się ze 20 pomysłów jak to napisać - nawiązania, cytaty, głupoty... wieczorem siadam... i jedno zdanie napisałem. Odpychało mnie coś od pisania, a żaden z pomysłów nie został zapamiętany... Uznałem, że to może kwestia spisania tego na kartce, w komórce, gdziekolwiek... przy powtórce sytuacji spisałem "napadające" mnie pomysły... ale wieczorem to samo. Jedno zdanie. Wszystko trafiło do kosza. Blokada. To nie kwestia pamięci... słabe, głupie, nienadające się... plus niechęć do pisania. A może właśnie ta niechęć dyskredytowała wszystkie te pomysły. Nie wiem w sumie, w którą stronę to działało. Walczyłem jednak aby opublikować tą relację przed "Podsumowaniem roku 2024" - byle zdążyć... to było ważne. Zdążyć aby w Podsumowaniu ją zalinkować, jak mogłoby być podsumowanie bez linku do relacji z Jaszczura... i nic. Blokada. Takiego huge'a.
W listopadzie i grudniu coś tam jeszcze trafiło na bloga (w zaistniałej sytuacji chyba trzeba uznać, że było to nawet sporo)... no, ale kilka zdań "o" oraz zdjęć "z" wycieczki, to trochę co innego niż pełna relacja z rajdu.
Mowiąc wprost szło mi to jak k***ie w deszcz... natomiast rok 2025 przyniósł tylko nasilenie tych objawów. I jak jeszcze w styczniu udało się utrzymać regularność wpisów, to odkąd ruszyło przygotowywanie naszego rajdu CZARNEJ OWCY ORIENTEERINGU to blog po prostu zaorało... miała pojawić się na nim relacja z naszego rajdu, z którego byliśmy po prostu dumni, mimo że nie wszystko wyszło tak jak chcieliśmy... i nic. Po prostu nic. Miałby być wpisy z wakacji, w wycieczek... i owszem do kilku najważniejszych się zmusiłem, ale regularność z poprzednich lat po prostu wygasła.
To o tyle niefajne, że CHCĘ mieć bloga wyprawowego. Nawet jeśli nikt miałby go nie czytać, CHCĘ mieć dziennik naszych wycieczek i wypraw. Po prostu chcę... ale chcieć, a poradzić sobie z wypaleniem to dwie różne sprawy. Natomiast niestety w chwilach mobilizacji, kiedy zaczynałem pisać, a wymagało to czasem tytanicznego wysiłku... pojawiała się druga składowa.
Składowa platformy Bikestats
Ograniczenia platformy. Platformy którą pokochałem i na której czułem się naprawdę świetnie. Błażej (developer tej platformy) zrobił niesamowitą i tytaniczną robotę stawiając i udostępniając ją nam - rowerzystom. Przez 12 lat służyła mi ona do opisywania naszych wypraw, była pamiętnikiem Aramisów, Szermierzy na Rowerze, a tematy opisywane tutaj nierzadko wykraczały także poza kwestie wycieczkowe... albo poza granice dobrego smaku :D
Błażej, którego osobiście nigdy nie spotkałem, ale zdarzyło nam się korespondować zrobił naprawdę coś pięknego tworząc tą platformę. Pomału jednak nie wytrzymuje ona upływu czasu i tak to niestety czasem bywa z przedsięwzięciami robionymi jako inicjatywa oddolna. Oprócz mojego "writer's block" dopadają mnie zatem ograniczenia platformy:
Na przykład: 50 MB na miesiąc jeśli chodzi o zdjęcia. A że wrzucam dużo zdjęć, to musiałem przycinać każde zdjęcie aby oszczędzić transfer. Mimo tego i tak na jeden wpis leciało po 6-7 MB z dostępnego transferu
Błażej i tak mi, na moja prośbę, za co do dziś bardzo dziękuję, zwiększył mi transfer do 100 MB. Uwierzcie, że gdyby nie to, to nie było połowy - dosłownie, połowy - postów na tym blogu, bo transfer wykorzystywałem nieraz do zera. Ponad 100 MB dostępnego transferu na miesiąc już nie udało się wyjść.
Zestawcie to ze składową pierwszą - przezwyciężam "writer's block", robię 4 wpisy z wakacji, mam mobilizację zrobić wszystkie... jeb, koniec transferu. Czekasz do następnego miesiąca... już się nie zmobilizowałem aby wrócić do zaległych wpisów, zwłaszcza że w tej miesiąc walnęliśmy 3-4 nowe wyprawy.
Do tego szeroko rozumiane bezpieczeństwo platformy, czyli mówiąc najprościej jak się da: brak "kłódki" w pasku adresu na podstronach... przeglądarki coraz agresywniej atakują takie strony. Boję się, że za moment strona przestanie się poprawnie wyświetlać na różnych urządzeniach. Owszem strona główna taką kłódkę ma, ale podstrony czyli wpisy, te które linkuję bezpośrednio, już takiej kłódki nie mają.
Błażej, którego osobiście nigdy nie spotkałem, ale zdarzyło nam się korespondować zrobił naprawdę coś pięknego tworząc tą platformę. Pomału jednak nie wytrzymuje ona upływu czasu i tak to niestety czasem bywa z przedsięwzięciami robionymi jako inicjatywa oddolna. Oprócz mojego "writer's block" dopadają mnie zatem ograniczenia platformy:
Na przykład: 50 MB na miesiąc jeśli chodzi o zdjęcia. A że wrzucam dużo zdjęć, to musiałem przycinać każde zdjęcie aby oszczędzić transfer. Mimo tego i tak na jeden wpis leciało po 6-7 MB z dostępnego transferu
Błażej i tak mi, na moja prośbę, za co do dziś bardzo dziękuję, zwiększył mi transfer do 100 MB. Uwierzcie, że gdyby nie to, to nie było połowy - dosłownie, połowy - postów na tym blogu, bo transfer wykorzystywałem nieraz do zera. Ponad 100 MB dostępnego transferu na miesiąc już nie udało się wyjść.
Zestawcie to ze składową pierwszą - przezwyciężam "writer's block", robię 4 wpisy z wakacji, mam mobilizację zrobić wszystkie... jeb, koniec transferu. Czekasz do następnego miesiąca... już się nie zmobilizowałem aby wrócić do zaległych wpisów, zwłaszcza że w tej miesiąc walnęliśmy 3-4 nowe wyprawy.
Do tego szeroko rozumiane bezpieczeństwo platformy, czyli mówiąc najprościej jak się da: brak "kłódki" w pasku adresu na podstronach... przeglądarki coraz agresywniej atakują takie strony. Boję się, że za moment strona przestanie się poprawnie wyświetlać na różnych urządzeniach. Owszem strona główna taką kłódkę ma, ale podstrony czyli wpisy, te które linkuję bezpośrednio, już takiej kłódki nie mają.
Wektor złożony z obu składowych był dla mnie zaporowy... zwłaszcza, że to są dwa główne wątki, a znalazłoby się jeszcze kilka innych pobocznych. Mniejszych, ale jednak niepomijalnych (np. time out i automatyczne wylogowanie - zdarzyło mi się kilka razy podczas pisania, a autozapis był z przed kilkunastu minut, więc "poleciały" 3 akapity... i 6 zdjęć, a transfer nie wrócił do puli... to nie pomagało. Ktoś może powiedzieć "zapisuj często" i tak też robiłem, ale jak macie pomysł i klepiecie relacje, w pewnym transie, a to zwykle zajmowało mi kilka godzin, to nie będziecie o tym pamiętać co 5 min. Inny taki aspekt: ograniczona długość posta: zwłaszcza przy Podsumowaniach roku docierałem do max liczby znaków, a "byłem" dopiero w październiku i trzeba było cały wpis przerabiać, wywalać pewne akapity aby zmieścić listopad i grudzień. Zdajecie chyba sobie sprawę, że w takich chwilach otwierałem sieć masarni w całym kraju).
Bloga wyprawowego bardzo chcę mieć, ale nie mam siły walczyć na dwóch frontach.. z samym sobą i własną chęcią pisania oraz z platformą.
Gdzieś tam skrycie marzy mi się postawienie własnej strony z zaznaczonymi "czarnymi" miejscami (nie mylić z czarnymi punktami :P) na mapie Polski. Marzy mi się napisanie przewodnika specyficznego koloru po naszym kraju - mam już nawet wybrany dla niego tytuł. Nie mam zatem siły walczyć na dwa fronty - jak popatrzycie na historię, to zwykle źle się to kończyło. Jednocześnie życie nie zwalnia swojego biegu i trzeba na bieżąco reagować na to co się dzieje dookoła. Chcemy także robić kolejne i kolejne edycje OWCY. Natomiast każdą wolną chwilę, aby nie zwariować w tym dzikim pędzie, spędzamy w terenie - w górach i w lasach, na bagnach, rozlewiskach i mokradłach. Może zatem strona www i przewodnik nadal pozostaną w sferze planów i tzw. "wishful planningu", ale o własnego bloga wyprawowego jeszcze walczę.
Takie są zatem kulisy "przeprowadzki". Nie zmienia to faktu, że mam ogromny sentyment do BIKESTATS. Ogromnie jestem też wdzięczny za cały support jaki otrzymałem jako autor. Te 100MB to była jak kroplówka i bez tego tego bloga już dawno by nie było.
Wybór platformy to też historia na osobny wpis... na pohybel SUBSTACK'owi... i niektórym silnikom. Wszystko wygląda mega wypas na wizytówce, ale np. rozwiązania dotyczące archiwum to jest jakiś koszmar, coś co Bikestats miał na automacie (panel, gdzie same się układały posty z lipca, sierpnia, itp). Po 4h walki i głębokich konwersacjach w chatem... porzuciłem tą platformę. Wordpress, Ghost, Medium mają swoje osobne historie, ale nie chciałem nasycić rynku zbyt dużą ilością mięsa :P
Raz jeszcze zapraszam zatem na:
www.szermierze-na-rowerze.blogspot.com
A na koniec wielka, naprawdę wielka galeria z 2025 roku. Jest to galeria z wielu (nadal nie wszystkich, ale bardzo wielu) wypraw które nie trafiły na tego blog. Kolejność zdjęć całkowicie losowa... i co mogę powiedzieć: jeśli lubiliście tego bloga to trzymajcie kciuki za nowy adres, bo "writer's block" nie odpuszcza... ale walczę.
I tak, jest to galeria TYLKO z 2025. Nie ma zdjęć z innych lat.
A że na tym blogu zawsze odwalały się akcje niedorzeczne, chore i psychodeliczne, to skoro to pożegnanie po śmierci bloga... a nadal będę starał się coś pisać, gdzieś zza grobu, no to z dedykacją dla Was ostatni kretyński utwór:
"Czemu Ty dręczysz mnie, córko grabarza
świeże kwiaty przynosisz do mnie tu
przestań już dręczyć mnie i nie powtarzaj
jak twój ojciec sypał ziemię na mój grób..." całość TUTAJ)
Ostatnia galeria - spora część naszego roku 2025 w obiektywie:
W nieznane! W mgłę wojny.

"...so cities go quiet and rivers run scarlet" (całość TUTAJ)

W drodze na JAGNIĘCY (2230m)

Kto da radę rozszyfrować gdzie to :) ?

Torujemy na Babią od strony Mędralowej - listopad :)

Wąsko w tym Czeskim Raju

Kolejny niepewny mostek :)

Rugia

W drodze na Pilsko (od strony Rysianki) - grudzień

Pilsko, za chwilę zachód słońca...marzec, lekki spontan po Owcy, przed powrotem do Krakowa. Było -15 i wiało. Ciężko było wytrzymać na szczycie

Góry Bystrzyckie po Liszkorze

Strażnik Tatr - pod Jagnięcym

Pilsko - marzec, na podejściu

Gdzieś między Radziejową a Przehybą - grudzień
Niesamowite mauzoleum... 
Mogielica podczas inwersji - widok z Modynia. Grudzień.

W drodze na Gładki Wierch z przełęczy Zawory (29 września !!! - srogo było)

Inwestujemy w złoto od 1945 :D
Pamiętajcie aby nigdy nie pytać kobiety o wiek, mężczyzny o zarobki, Argentyńczyka o jego stopień w Waffen-SS :P

Torujemy na Pilsko - ten sam marzec co powyżej

Strome ściany Jagnięcego - wrzesień

Widok z Modynia

Wieża widokowa zrobiona z dawnej maszyny górniczej - wypass

Podziemna trasa rowerowa czyli Międzyrzecki Rejon Umocniony

Malinowa Skała - grudzień

Z telemarkiem :D - czerwiec

Jajomat :)
"...standing in the light of your halo. I got my angle now... I can see your HALO, you're my saving grace. I can feel your HALO. Pray it won't fade away" (całość TUTAJ)
All about EGGS - do wybory do koloru :)
Do takiej GROTY wkraczamy tylko odpowiednia uzbrojeni :)
Zachód słońca gdzieś nad niemieckimi jeziorami

UZNAM Martwy Las za niesamowity

Wracając z Pennemunde. Czerwiec

U-boot. Radziecki... znamienne, że go tu trzymają, jak wspomnieć los "Gustlofa"

Czerwiec sprzyja urlopom...

"...twój normalny dzień, zawsze BLACK AND WHITE" :D

Schron klasy WALKING DEAD w drodze na Busov - sierpień

Rozwieszanie trasy naszej drugiej CZARNEJ OWCY ORIENTEERINGU (Wołoskim Szlakiem przez Beskid Niski). Szczyty YEAH :D

Gładka Przełęcz - wrzesień, 28 września !!!

Gdzieś w Świętokrzyskiem na wiosnę

Reflection :)

Moje zwierzątko, takie mógłbym mieć :)

Gdzieś w Górach Żytawskich

Szczyt Wymyślonej, przed atakiem szczytowym na Radostową

"Na drodze ŚWIĘTOKRZYSKIE" - nie hamujemy :)

Będzie ostry zjazd - dobrze, że się ściemnia, bo bym się bał, gdyby widział jak jest stromo :)

Raz w roku, na Szrenicy stoku !!

Niemcy to stan umysłu... mają oświetlone nawet polne drogi :)

Linia brzegowa Afryki (nazwa jeziora)

Odprawa trasy rodzinnej - Czarna Owca Orienteeringu, marzec.

Na tropie Czarnej Owcy Orienteeringu

Wąskim SOG'iem Szlakiem Orlich Gniazd

Majestatyczny Król Jested na horyzoncie :)

Między Hochwaled a Luzem (Góry Żytawskie)

Dwa punkty kontrolne sierpniowej OWCY zrobiliśmy z dedykacją dla ekipy Hawrana - Maćka i Magdy. Z resztą widzicie ich na poniższym obrazku :)

I znowu gdzieś w lasach przy Suchedniowie i Zagnańsku

Nad czerwonymi wodami

Żniwa w Górach Żytawskich

W drodze do Trójkąta 3 Cesarzy - styczeń

Jeszcze kawałek (27 września - serio! 27 września, a 28 była już zima - niesamowita noc była z 27 na 28. Hardcore).

Riders of the setting sun in SANTA CRUZ

Rekonesans pod Czarną Owcę - luty. Gdzieś nad RIO DE KLIN

"Ja Was kocham moje góry, a że miłość nie rdzewieje, to gdy Pan mnie wezwie w chmury, powiem Mu: ja wole w knieje..."

"Powiedz jeśli się boisz, zaufać musisz mi, płynie ku nam powoli, WYSŁANY NOCĄ BLIK..." - całość TUTAJ nie klikajcie tego, naprawdę, SERIO!

Zur Schwarzes Loch :)
I znowu w Afryce
Atakując Pasmo Jeleniowskie

Na granicy...

... Czech i Niemiec

Kolejny niepewny mostek

Niebezpieczne te szlaki

Komuś odbiła palma :)

- Gryzie?
- Gorzej, ocenia :P

Cały Beskid Niski na jednym obrazku

Słabo rowerowe szlaki Czesko-Saksońskiej Szwajcarii.
W poszukiwaniu Tetrapoda z SANTA CRUZ
Góry Świętokrzyskie nocą

Kochamy zachody słońca...

"Porwaliśmy się na zdobycie wielkich gór... " (całość TUTAJ)

Szkodnik wylądował :)

Piękna kolekcja - rekonesans marcowej Owcy

Listopad w Gorach

Naprawdę fajna platforma - czeska strona Izer

Wieża z Kortenu
Gołoborza nocą :)
Znowu wąsko !!

Beskid Niski, pewien żółty szlak i brody, brody, brody

Ventilator
Wąwóz srogiej PYLICY :)
Open highway !!!

Gdzieś na Orawie

Listopadowy szlak na Babią

Nocne spotkanie na szlaku.

Legendarne podejście na Śnieżnicą "czarnym" - czyli takim jak powinien być :D

Cisnąłbym... i cisnąłem !

Dookoła Zalewu Szczecińskiego

Który to już nasz niepewnym mostek
Na audiencji u Królowej Śniegu... 
Ciemnosmerczyński staw w Tatrach Słowackich (wrzesień)

Nad wody spokojne...

Możecie nie uwierzyć, ale za Szkodnikiem jest spory uskok i przez to wodospad!

Beskid Niski sercu bliski

Artax w Bagnach Rozpaczy czyli jeden z naszych punktów kontrolnych Czarnej Owcy Orienteeringu

Schodami do morza

Niebezpieczne te szlaki...

Piękna droga rowerowa

W krainie Grzejników (Stąporsków) - październik :)
W poszukiwaniu Źródła pod Bukiem czyli wersja rozszerzona Dolinek Podkrakowskich
Wschód słońca w Pieninach... i jest -11 :)
Widok z wysoka...eee... WYSOKIEJ.
Jak my kochamy tą górę

Zobacze ROHACZE :)

Magia lasu

Niebezpieczne drzewa w paśmie Mędralowej

Mniam :)

Dokładnie tak !!!

Smutna przełęcz tuż przez zachodem słońca...

Uwielbiam to drzewo.Niesamowicie wychodzi

W kierunku 3 Kopców

"Make the stars fall from the sky... there is fire in my blood" (całość TUTAJ)

Mgła była zimna... na szczytach ponad nią dodatnia temperatura, a we mgle niej poniżej -10, coś niesamowitego. Piękna inwersja.

Znowu w naszych ukochanych górach

Nawet w raju odnalazły nas TROSKY

Podejście pod BUSOV (1002m)... ściana, po prostu ściana.

Upiorne drzewa w paśmie Mędralowej
"Ogień pustyni i spalona ziemia"
Kategoria SFA, Wycieczka






