aramisy prowadzi tutaj blog rowerowy

szermierze-na-rowerze

Dwie wieże - wersja sądecka

  • DST 52.00km
  • Sprzęt The Darkness
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 sierpnia 2022 | dodano: 04.08.2022

W góry, znowu w góry... bo ja bez gór żyć nie mogę. Po poniedziałkowych Tatrach, teraz padło na powrót w Beskid Sądecki, aby złapać kilka pagórów... i będzie ich kilka bo pęknie 52 km po szlakach i 1700m przewyższenia w 7 godzin, bo do Krościenka dotrę dopiero po 12:00. Cóż, ja owszem mogę być rannym ptaszkiem, ale takim dobrze opatrzonym :D
Wolę się szlajać po nocy jak już. Jak to nie Tatry to ciężko się zmusić do wyjazdu o 5:00 rano :)
W planie są dwie wieże "sądeckie": Eliaszówka oraz Radziejowa. Ostatnio "para wież" na jednej wyprawie wpadły w Gorcach: Lubań i Gorc (tutaj), a od dawna chciałem wrócić na Eliaszówkę... bo to szczególnych pagór w moim sercu. Tak wiem, że piszę to niemal o każdej górze, ale co ja poradzę... góry to moja szalona miłość, więc nie szukajcie tutaj logiki :)
W tym związku jest wszystko: niespodziewane burze, wiatr w oczy, drogi na skróty, ale i chwile uniesień (roweru na plecach, bo k***a tak stromo!).
No ale miało być o Eliaszówce, dla mnie szczególne miejsce bo to miejsce pamięci... to tam właśnie straciłem swojego przyjaciela i od tamtej pory nie wróciłem na tą górę... kto śledzi tego bloga regularnie, ten będzie pamiętał o co chodzi, ale dla tych co nie są na bieżąco wyjaśnię w toku relacji.

12:00 parkuję w Krościenku, aby nie pchać się do Szczawnicy autem w połowie wakacji. O miejsce parkingowe, zwłaszcza w południe, może być tam ciężej niż o zestaw stereo w "czarny piątek" (nawiązanie do TEGO - link jest chory, więc na własną odpowiedzialność, uwielbiam tego gościa, poczekajcie do fragmentu o babci co chciała "stereo set" :P).
Odpalam maszynę i ruszam dalej rowerem. Przelecę Szczawnicę (i może coś jeszcze :P :P :P) na dwóch kołach, po czym wbijam w Rezerwat Wąwóz Białej Wody na żółty szlak... a potem już tylko dymanie pod górę... mocno pod górę... aż do granicy ze Słowacją. Szlak prowadzi do Przełęczy Rozdziele, a wiecie co robi przełęcz Rozdziela? ROZDZIELA Pieniny od Beskidu Sądeckiego... genialna nazwa dla takiego miejsca. Uwielbiam takie klimaty. 
Jako, że Wysoką z rowerem już robiłem (tak, to nie było mądre - TUTAJ) walę szlakiem graniczym w drugą stronę przez Szczob na Przełęcz Obidza.
Przed przełęczą, na pięknej polanie trzasnę jeszcze 30 min drzemkę pod krzakiem - uwielbiam być leśnym menelem i obieram szlak zielony w kierunku Eliaszówki (1023m).

Na Przełęczy Rozdziela :)

Lubię takie widoki, pagóry drogami malowane :)

Zielone bezkresy :)

Zaparkowane na słupie (granicznym)


Eliaszówka... miejsce pamięci. To tutaj umarł nieodżałowany SANTA... 5 lat temu i od tamtego zdarzenia na Eliaszówce nie byłem, mimo że w Sądeckim byliśmy w tym czasie wiele, wiele razy. Owszem jeżdżę dziś na niesamowitej maszynie, "Mrok" jest rewelacyjna bestią, ale Santę także kochałem. Gdzie ona ze mną nie była... 

Poznał strome alpejskie zbocza
bieszczadzkie łąki, Mazur mokradła
piachy Jury i puszcze Roztocza
beskidzkie lasy, biebrzańskie bagna

Turbacz, Skalnik czy też Lackowa
Rudawiec, Gorc oraz Mogielica
Wysoka, Czupel i Radziejowa
zdobyte za dnia lub w blasku księżyca...

Skrzyczne, Ślęża i Wielka Sowa
Jagodna, Śnieżnik i Waligóra
Wysoka Kopa, Wielka Rycerzowa
Czantoria, Jasło, no i Magura

Otryt, Kudłoń, także Kowadło
Jaworzyny, co różnie mają na imię
tysiące Wierchów pod kołami padło
najczęściej latem, nierzadko w zimie...

ile maratonów się razem przejechało, ile lampionów łapało wspólnie. 5 lat... kawał czasu.

Przetrwał MORDOWNIK czy też PIACHULEC
a także WYRYPY dzięki swym grubym kołom
na GALICJI to nawet spalił hamulec
ostatni punkt w życiu wyrwał ŻYWIOŁOM 
(całe "Epitafium dla SANTY" znajdziecie TUTAJ)



Posiedzę trochę na Eliaszówce, wypiję Oshee toast pamięci na cześć starego przyjaciela...

Śpij Bestio, w ciszy swej mogiły
pokochałeś góry... i one Cię zabiły


i ruszam dalej:

Moje miejsce pamięci - Eliaszówka

Pierwsza wieża...

Spojrzawszy sobie w... obiektywy :D


Wracam na Przełęcz Obidza - zjazd jest cudowny. W niecałe 7 min byłem z powrotem na przełęczy. Co po drodze to pod koła: psy, dzieci, turyści... "Mrok" też się musi nasycić :)
Teraz odbijam na niebieski szlak i będę dymał ROGASIA... najpierw Małego a potem Wielkiego, bo przede mną masyw Wielkiego Rogacza.
To on oddzielna mnie od drugiej wieży, zlokalizowanej na Radziejowej.
Podejście pod Wielki Rogacz jest zacne... ale zjazd po drugiej stronie to bajka!
Tak przy okazji, Wielki Rogaś kojarzyć się może z książką, lekturą z lat najmłodszych "Rogaś z Doliny Roztoki" - czy wiecie, że chodziło o tą Dolinę Roztoki, która jest tuż obok?
Tak, ta z Beskidu Sądeckiego, a akcja książki dzieje się niedaleko Niemcowej. Taka ciekawostka :)

Krzyżyk na drogę i dymasz pod górę

Na niebieskim szlaku

Jest i Jego Ekscelencja WIELKI ROGAŚ :)

Zjazd z Rogasia do Przełęczy Żłobki, a przede mną RADZIEJOWA


No i teraz srogie pchanie się zaczyna... podejście po kamerdolcach na Radziejową. Czerwonym szlakiem - Głównym Beskidzkim, którego będę się odtąd trzymał już do powrotu Krościenka.
Dymaliśmy to ze Szkodnikiem pewnej zimy... z rowerami, też było wesoło. Też trzeba było nieść maszyny, w śniegu nic łatwiej nie było  - niemniej wtedy podchodziliśmy bezpośrednio z Jaworek. Wpis TUTAJ.
Finalnie udaje się stanąć na szczycie najwyższego pagóra Beskid Sądeckiego. Jest i druga wieża :D

Na tle Radziejowej :)

Druga wieża...

To ile na tą Prehybę? Nie wiem, ja dolecę w około 20 min - większość trasy w dół i przejezdność bajka :)

Widoczki

Szkodnik, to o nas...


Druga wieża zaliczona, teraz będę cisnął czerwonym Głównym Beskidzkim ile się da.
Najpierw przez Przehybę, potem przez Skałkę, potem na Kubę :)
Następnie Dzwonkówka... i to kusić mnie będzie odbicie na trzecią wieżę dzisiaj (na Koziarzu), ale nie zdecyduję się bo:
- byliśmy tam już i to w zimie, tak rowerami :D (TUTAJ)
- nie zdążyłbym na zachód słońca... jest 19:30 jak jestem na Dzwonkówce. Na Koziarz jest stąd około 1,5h... na trudno, nie ma co, lepiej pociąć czerwonym GSB wprost do Krościenka.
I tak niezła trasa wyszła jak na start o 12:00.
Piękny dzień się udał w górach :)

Gra świateł :)

Gdzieś za Prehybą :)

Piękny ten szlak i aż się chce ciąć w dół :)

Kosiary pod Dzwonkówką :)

NO BA!!! JAM NAWIGATOR :D czasem upośledzon, ale jednak nawigator :)

Zjazd w promieniach zachodzącego słońca :)



Kategoria Wycieczka, SFA


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa esiep
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]