aramisy prowadzi tutaj blog rowerowy

szermierze-na-rowerze

Puchar Śląska 2022

  • Aktywność Sztuki walki
Sobota, 15 października 2022 | dodano: 17.10.2022

Po naprawdę długiej przerwie wywołanej globalną pandemią, w końcu wracamy z cyklem zawodów szermierczych: Puchar 3 Broni 2022. Sami chyba pamiętajcie jak to było w rok 2020... a raczej jak to NIE było niczego: żadnych zawodów, imprez, turniejów. Mimo wszystko i tak udało nam się zorganizować jedne zawody: Puchar Wrocławia 2020. Jedne z czterech, bo każdy Puchar 3 Broni to cykl zmagań w różnych miastach, zakończony najważniejszymi zawodami sezonu czyli Mistrzostwami. 
W 2021, mimo że wszystko, mniej lub bardziej wracało do normalności, nie zdecydowaliśmy się odpalić Pucharu. Wiele by o tym pisać dlaczego, ale uwierzcie organizacja takich imprez, jest trudniejsza niż się to wydaje... zwłaszcza, gdy z dnia na dzień mogą zostać odwołane. Po dość drobiazgowej analizie ryzyka oraz ze względu na kilka innych czynników, postanowiliśmy nie ryzykować. Jednym z takich czynników jest fakt, że zajęcia/treningi zaczęły odbywać się już w miarę normalnie (w większości lokalizacji... w większości, bo jednak niektóre placówki robiły "pod górę" z organizacją zajęć sportowych)... a gdyby nam dowaliło kwarantanną po takiej imprezie, to nastąpiłby paraliż kilku - ledwo co uruchomionych - oddziałów. 
Postanowiliśmy zatem poczekać z Pucharem na rok 2022... i oto jesteśmy.
Jak część z Was pamięta, na początku roku rozegraliśmy zaległe z 2021 roku Mistrzostwa, ale teraz - na jasień, nareszcie wracamy do normalnego cyklu zawodów Pucharu 3 Broni.

Rapier z lewakiem... uwielbiam oglądać walki na tą broń. Widowiskowość level ZACNY :D

Jak mawiał prof. Czajkowski: "Piękna czwarta nie broni głowy" :D
Choć dopatrzenie się tu próby czwartej to moja dobra wola, bo pachnie przeciwnatarciem :P


"My name is LEGION for we are many" :D


Z jednego munduru, wprost w drugi
Puchar Śląska to drugie zawody tegorocznego cyklu, ale próżno szukać na blogu relacji z Pucharu Neptuna 2022, który odbył się we wrześniu. W czasie kiedy nasi zawodnicy obijali sobie maski w Tripolis (3mieście), ja uczestniczyłem w szkoleniu Podoficerów Rezerwy w podkrakowskich Balicach. Cóż, taki rok: jak nie pandemia to wojna (drugi z czterech... jeśli łapiecie nawiązanie... ale 3-ciemu mówię uprzejme spierd**aj, bo wszystko rozumiem: mogę zapieprzać po poligonie, kaszleć i prychać, ale od mojego kotleta proszę się odpier**lić). 
Niestety czasem "daty się nie zepną" i nad morze nie dotarliśmy... tzn. dotarliśmy tydzień przed Pucharem na krótki urlop, ale w czasie samych zawodów, to byłem już w jednostce (1RODN).
Próżno także na blogu szukać relacji z samego szkolenia... owszem wisiała przez chwilę, niecałe 24h. Mimo, że była BARDZO wybiórcza, to po pewnym telefonie i bardzo konstruktywnej rozmowie na zasadzie "jest w miarę OK, ale nie róbmy precedensów", usunąłem ją z bloga. Kto był w miarę na bieżąco z wpisami, ten się załapał. Kto nie zdążył, a jest ciekawy - cóż pozostaje Wam tylko kontakt w realu (choć jeśli dobrze pamiętam, dzisiaj to jest chyba Auchan :P :P :P).
W przyszył roku z Basią mamy 20-lecie z bronią w ręku, w ciągu których prowadziliśmy niezliczone grupy początkujące, dziecięce, zaawansowane, więc kaftan szermierczy jest dla mnie niemal jak mundur. Po pandemii nie wróciliśmy wprawdzie do czynnego startowania w zawodach, ale skupiamy się na organizacji, sędziowaniu i przygotowywaniu zawodników Twierdzy SFA Kraków do jak najlepszego startu. Można powiedzieć, że swoje w (szermierczym) życiu już przewalczyłem, acz nie zarzekam się, że nie wrócę okazjonalnie do startów. Jak sędziujecie najlepsze walki rapierowe czy szpadowe, to nierzadko pojawia się tęsknota za tym uczuciem, które towarzyszy Wam za maską. 
TAK - dziś będzie o emocjach. Jak pewnie pamiętacie przy okazji każdego wpisu z zawodów szermierczych, piszę parę słów o samej szermierce jako takiej.
Dziś nie będzie inaczej i skupimy się na emocjach, jakie targają zawodnikami w walce, które dobrze zarządzane potrafią ich doprowadzić do medali, a które niekontrolowane mogą także spalić ich "na wiór" czyli o tym, co się dzieje kiedy "psycha klęka"...., ale także o tym, że "wola walki to dar, mogący powstrzymać pożar " (hermetyczne linki to sól tej ziemi :P)
Nim jednak przejdziemy do tej części, parę słów o zmianach i kierunku rozwoju naszej SZKOŁY FECHTUNKU ARAMIS.

Piękna piąta broni głowy :D

Magic of the moment :)

"Niezależnie skąd jesteście, to musiało boleć" (cytat ze "Star Wars E1: Mroczne Widmo")


Złoto (tylko) dla zuchwałych :P

W tym roku (szkolnym 2022/2023) mocno nastawiamy się rozwój tzw. Ligii B, czyli zawodów dla naszych początkujących i mało doświadczonych szermierzy. Tam będzie dużo medali, dyplomów, wyróżnień i innych takich cieszących każdego gadżetów. Ma to za zadanie zachęcić jak najwięcej naszych "najmłodszych" (stażem, nie wiekiem) szermierzy do startów, a związane jest to z faktem, że liga A czyli wspomniany Puchar 3 Broni bardzo mocno się nam sprofesjonalizował. Część osób ma zatem obiekcje zaczynać swoją przygodę z zawodami od Pucharu, bo z ich perspektywy to czasem wygląda mniej więcej tak: wyjście na planszę... i JEB, JEB, JEB... można jechać do domu, bo właśnie "przeszedł po Nich", ktoś zahartowany w bojach od lat. Ktoś z kim nie byli w stanie nawet nawiązać walki. Liga B będzie dla nich delikatniejszym wejściem w szermierczy świat zawodów, bo nie mają tam wstępu zawodnicy, którzy wychodzą wysoko w Pucharze.
UWAGA, nie oznacza to, że nasi początkujący nie mogą brać udziału w Lidze A. Mogą !!! Nawet powinni, bo doświadczenie sparingowe jest bezcenne. Teraz będą mieć po prostu więcej opcji startu: łatwiejszą i trudniejszą.
Jednocześnie, naszych killer'ów, wymiataczy, zabijaków chcemy pchnąć do jeszcze ostrzejszej rywalizacji w lidze A czyli w Pucharze 3 Broni. Nie ma już medali za pierwsze czy trzecie miejsce w Szpadzie, Szabli i Rapierze. Jeśli celujecie w medal, to musicie wykazać się w TRÓJBOJU. Nie wystarczy zatem już bycie dobrym w Szpadzie... jeśli chcecie medal, to nie możecie być "lamą" w żadnej broni. Będzie zatem o wiele, wiele ciężej o jakiś krążek.
A jak Wam się to nie podoba, to zawsze mogę Wam zawiesić na szyi jakiś betonowy krążek... zgłoście się do mnie offline.
Poprzeczka wisi zatem o wiele wyżej niż dotychczas, ale jest także drugi powód tego stanu. Umiejętności w danej broni, to jedna strona medalu (w sumie to już nie :P :P :P, bo tylko 1/3 medalu). Widziałem już nieraz Szpadowych wymiataczy, chodzących ze złotem na szyi, którzy w Szabli pokazywali żałość i słabość... a jednocześnie, kładąc konkurencję Szabli czy Rapiera, mieli o wiele mniej walk, niż Ci którzy wysoko wychodzili we wszystkich 3 broniach.
Nie ma to jak przesiedzieć cała Szable pod kocykiem, odpocząć, nażreć się izotoników i ciasteczek, a potem wyjść "bardziej świeżym" na Szpady, do walki z kimś kto właśnie - w morderczej walce - wygrał Rapier, co? Niedoczekanie, pacany. TRÓJBÓJ albo zapraszam do ligi B.

Jak nie dołem...

...to górą :)

Hit'em hard :D


"Would it stop you? The training is nothing, THE WILL IS EVERYTHING. The will to act"
- całość TUTAJ
Znowu było na co popatrzeć, zwłaszcza w finałach. Uwielbiam oglądać dobre walki - lubię je także sędziować, mimo że bywa to wyczerpujące. Wszystko dzieje się z zawrotnym tempie, a trzeba cały czas utrzymywać całkowitą koncentrację na toczącej się walce. A czemu taki tytuł... bo to prawda, może nie 100%-towa, bo bez trenowania to daleko nie zajedziecie, ale wola, motywacja i determinacja to podstawa. To co było nietypowe na tych zawodach, to postawa jednego zawodnika. Filip ma rozwalony nadgarstek i nie jest w stanie utrzymać w lewej ręce lewaka (sztyletu) - startował zatem z samym Rapierem w kategorii Rapiera z lewakiem. Nasz regulamin to dopuszcza, możesz zrobić wszystko co pomniejsza twoje szanse, nie wolno stosować Ci nic co daje Ci przewagę nad przeciwnikiem. Chcesz walczyć bronią krótszą - twoja sprawa, byle nie była ona lżejsza od regulaminowych widełek. Chcesz walczyć jedną bronią, mogąc normalnie stosować dwie, twoja sprawa. Filip doszedł do finałów walcząc jedną ręką przeciwko zawodnikom, którzy walczyli używając obu przyrządów mordu. Jest moc!
Pamiętam akcje z jednych Mistrzostw (oj czasy przed blogowe...) kiedy Marek miał rozwalone oba nadgarstki i wiązał sobie broń do reki bandażem, bo nie był w stanie zacisnąć dłoni na rękojeści.
Pamiętam jak skręciłem kolano w grudniu 2012 (gdybym wiedział że zerwałem ACL to bym się wycofał... ale nikt nie miał rezonansu magnetycznego na sali, więc dla mnie wtedy, to było że coś  tam boli, a boli bo trochę nadwyrężyłem) i walczyłem z zasadzie bez pracy nóg, skacząc na jednej nodze. Nie byłem w stanie podstawić ciężaru na drugiej stopie, ale byłem w stanie obić maskę tym co podeszli za blisko.  
Tak !!! Jesteśmy POJEBANI, ale za to ZDROWO!!
AGAINST ALL ODDS - to lubię najbardziej, takie zwycięstwa cieszą najbardziej... moje prywatne motto brzmi "to nie sztuka wygrać jak wszystko Ci się udaje, sztuką jest wygrać kiedy wszystko jest przeciwko tobie". Kiedy sędziowie nie widzą, że trafiłeś, kiedy twój przeciwnik stara się oszukiwać: wie, że dostał, ale się nie przyznaje... wtedy tryumf smakuje najlepiej. Rozstrzygnięcie takiej sytuacji na swoją korzyść, zgodnie z zasadami regulaminu, "na czysto", to zostaje w pamięci. To niesamowicie cieszy.
To ten moment, kiedy życie staje przed Tobą i daje Ci w pysk naprawdę mocno, oczekując że się przewrócisz... a Ty uśmiechasz się, wycierasz krew w wargi i mówisz "nieźle... MOJA KOLEJ", życie nerwowo przełyka ślinę. .

- Zaczekaj - krzyknął przewróciwszy się na glebę... ale cierpliwość nie jest cechą charakteru Szermierza Klasycznego... litość także nie :)


To uczucie, gdy byłeś pewny trafienia i zostaniesz sparowany :)

Zasłona dziewiąta w praktyce... czasem jedyny sposób aby wyjść z twarzą (nie-przebitą-żelazem) :D


"...a co jest na dnie, w sercu ukryte, tego nie będzie wiedział nikt" (całość TUTAJ)
...albo zobaczą wszyscy, bo właśnie rzucasz po hali maską i bronią, płaczesz w kącie lub ciskasz w eter "zaklęcia mocnego słowa" (Dungeon Keeper to był jednak hit!).
Euforia i frustracja, zrezygnowanie i determinacja, opanowanie i stres/zdenerwowanie. Emocje to jest to co nakręca rywalizację, to jest czasem jazda bez trzymanki na karuzeli, która nie przeszła certyfikacji bezpieczeństwa, ale emocje to także nośniki informacji. Nierzadko kluczowych informacji, a nie umiejąc ich kontrolować, nie zauważamy komunikatów jakie dostajemy od własnego ciała i psyche... No to co? Gotowi na mały wykład z czym przyjdzie nam się zmierzyć w walce oprócz przeciwnika?
...a jak będą się ze mnie śmiać że przegram, a jak zrobię z siebie błazna. Znane, co? Ale występuje także na wyższym poziomie, pod postacią: wszyscy oczekują, że wygram bo postrzegany jestem jako dobry... więc co jeśli się nie uda? Jak to wtedy wytłumaczyć?
Dzień dobry motywacja ujemna! Jeden z najbardziej doskonałych mechanizmów spieprzenia wszystkiego. Pierwsza podstawowa zasada: nie musicie odpowiadać na tak zadane pytanie.  Nie walczycie dla innych, walczycie dla siebie. Tak wiem, slogan, łatwo powiedzieć, ale uwierzcie mi na słowo: "bylem, widziałem". Dopóki będzie Was to paraliżować, niewiele osiągnięcie... ja z tym walczyłem latami, a i tak nadal potrafi to wrócić znienacka i dać w ryja, w najmniej oczekiwanym momencie. I też już wiem, że jeśli zdecyduje się kiedyś wrócić do startów, to przy pierwszych lepszych zawodach, to będzie pierwszy z demonów, z którym będę musiał się zmierzyć. Nie planuję na razie powrotu, ale już wiem, że on na mnie tam czeka. Na pierwszej planszy, na którą wyjdę... a niestety jedynym sposobem pokonania strachu jest zmierzenie się z nim.  Innej możliwości nie ma, trzeba go oswoić. 
Widziałem już wiele zachowań zawodników podszytych tym demonem... zwykle jest to paraliż i to taki, że nie podejmują walki... lub panika, która kończy się najczęściej dublem.
Natomiast zawsze najlepiej mi się walczyło, kiedy tą walką się po prostu bawiłem... kiedy mnie ona cieszyła techniczne (typu: "ale to była zajebista wymiana", albo "wow, dał mi natarcie dwuzwodowe, a ja je wybrałem na układzie zasłon. Hell yeah!"). Nie mylcie tego z lekceważeniem przeciwnika - żaden przeciwniki nie jest prosty, dopóki nie wygracie. Po fakcie możecie powiedzieć, że to była łatwa walka, ale nigdy przed... NIGDY. Zlekceważenie przeciwnika to najprostsza droga do klęski. 

Punkt styku... z ziemią :)

Head-shot :)

Wymiana na żelazie :)


"Duma jest cnotą Arystokraty, a Gniew jego niezbywalnym prawem..." (Książka "Zemsta Sith'ów", fragment opisu postaci Hrabiego Dooku)
Duma no właśnie... duma i wyprzedzenie (np. na rękę :P). Ale hermet to był... Duma potrafi nieźle ucierpieć, jak walka miała być formalnością, a schodzisz z wynikiem 0:3... kiedy spacerek zamienia się w walkę o być albo nie być (w drugiej rundzie), kiedy duble ciągną Cię na dno w klasyfikacji... każdy z nas to przeżył. Każdy, a kto mówi że nie, ten boi się do tego przyznać. Nikt nie został Mistrzem na pierwszych zawodach. Siłę zawodnika, w takiej chwili wyznacza umiejętność pozbierania się... szybkiego przepracowania tego uczucia i wyjście do kolejnej walki bez trzęsących się nóg. Bardzo duża część walki rozgrywa się w głowie. Umiejętność "odpalenia się" na żądanie, czyli wejścia na odpowiedni poziom krzywej pobudzenia oraz zdolność do zamknięcia poprzedniej walki w przeszłości, tak aby nie rzutowała na obecne starcie - taka umiejętność to jest skarb.
To bez znaczenia, że poprzednią przegrałeś i teraz od tej zależy już wszystko... w walce liczy się tylko prowadzenie broni w przestrzeni i przeciwnik. Wszystko inne to jakiś odległy, nie mający znaczenia świat. Nie ma punktów, nie ma klasyfikacji... jesteś tylko Ty i przeciwnik. "Człowiek się znowu czuje półbogiem, bo oto stoi twarzą w twarz z wrogiem..." (całość TUTAJ
Czasem w takich chwilach pojawia się także i gniew... kolejny ze wspaniałych demonów. Gniew, że nie tak miało być... przegrałem, a nie powinienem (a czemu nie powinieneś, co...?). Pojawia się chęć udowodnienia czegoś komuś, ale na pewno udowodnienia TU I TERAZ... Gniew generuje pośpiech... Gniew zaślepia... zabija cierpliwość, jedną z najważniejszych cech w najtrudniejszych walkach, gdy każde trafienia trzeba sobie wypracować. Emocje bywają złym doradcą, a "szermierka to sztuka surowej, bezlitosnej logiki".   
Opanowanie, chłodna kalkulacja... tu nie ma miejsca na emocje. Nawet jeśli macie z kimś tzw. "niedokończony biznes" i chcielibyście rozliczyć się za poprzednie zawody, to cierpliwość to klucz...
Mówi się, że zemsta smakuje najlepiej gdy zostanie podana na zimno, a skoro tak, to wasza taktyka na tą walkę powinna - dosłownie - zawisnąć na krawędzi lodowca. 

Kontrola Rapiera przeciwnika i dzida do przodu... tzn. nie dzida, ale Rapier, wasz Rapier :)



Opanujcie demony, a otworzycie sobie drogę do euforii.. euforii tryumfu. Jeśli przyjdziecie do mnie po radę przed walką, chętnie pomogę... ale jeśli to nam przyjdzie skrzyżować Szpady czy Rapiery na planszy, to możecie być pewni, że zrobię wszystko, aby obudzić w Was te demony.
YOU MUST BREAK THEM, BEFORE YOU ENGAGE THEM
... rzekła Hrabia Dooku do Generała Grievous'a (całość TUTAJ)
...a noszenie takiej maski zobowiązuje :)
Do zobaczenia na kolejnych zawodach - już na początku listopada. Tym razem w Twierdzy SFA Wrocław.




Kategoria SFA


komentarze
KatuzaR | 18:56 wtorek, 18 października 2022 | linkuj Jak zwykle świetna relacja! Dzięki!
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa mawia
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]