Wycieczka
| Dystans całkowity: | 17759.00 km (w terenie 23.00 km; 0.13%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 289 |
| Średnio na aktywność: | 61.45 km |
| Więcej statystyk | |
Koprowy Wierch i Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór
-
DST
22.00km
-
Aktywność Wędrówka
Celem był KOPROWY WIERCH (SZCZYT) 2366m, który - jak wiele osób twierdzi - ma jedną z najpiękniejszych panoram na Tatry Wysokie (dokładny opis trasy znajdziecie na jednym z blogów, które śledzę dość regularnie - TUTAJ).
Pobudka około 4:00 rano, 5:20 zbieramy się pod firmą, ale tym razem jakieś "Audi" to mogę, co najwyżej wyprzedzić na Zakopiance :P :P :P
Byłoby szkoda gdyby spał 3 godziny, ale damy radę... nie takie akcje odwalamy w normalnych czasach ze Szkodnikiem. Sen jest dla słabych.
Kilka minut po 9:00 rano ruszamy ze Strbskiego Plesa i zaczynamy mozolne podejście, bo do zrobienia będzie dzisiaj kolo 1300m przewyższenia.
Dodatkową atrakcją programu będzie - na koniec dnia - wizyta na Symbolicznym Cmentarzu Ofiar Gór. Jest to miejsce niesamowite i zmuszające do refleksji "Martwym ku pamięci, żywym ku przestrodze".
- Koprowy przez Popradzkie Pleso
- Symboliczny Cmentarz
- potem kolacja w schronisku w Popradzkim Plesie
- a na koniec dnia spacer ścieżką dookoła Strbskiego Plesa.
Na zejściu ze szczytu góry pokażą co potrafią i że należy je szanować... dostaniemy po twarzy gradem i będzie to super. Mówię serio, grad potrwa nie więcej niż 10-15 min, więc będzie niesamowicie klimatyczny, a nie zdąży jeszcze zrobić się problematyczny :)
Po zejściu do schroniska, nad szczytami rozpęta się burza. Uwielbiam burzę, na błyskawice tnąc niebo można patrzeć godzinami, jest coś hipnotyzującego w tej potędze... byle tylko nie być ma szczycie wtedy, no ale siedzimy bezpiecznie w schronisku, więc wszystko po kontrolą.
Do Krakowa wrócimy koło północy, a nim pójdę spać będzie prawie 3:00 w nocy.
Trzeba złapać ze 3h snu bo 6:30 w niedzielę budzik zadzwoni na nowo. Mówiłem Wam już, że sen jest dla słabych :P
Ruszamy z Basią do Piekła... ale i do Nieba. Iście "Piekielnym Szlakiem"
... ale to już zupełnie osobna opowieść.
Takie tam ścieżki... szkoda, że te pagóry widoki przesłaniają :D

Dzisiejsi Dramatis Personae :)

Drapiemy się mozolnie ze Strbskiego Plesa

Dwie i pół godziny później - jeden z punktów kontrolnych :)

W drodze na drugi punkt kontrolny, tym razem na prawie 2200m :)

Taaa... w drodze... po prostu forsują tempo podejścia :D

Control Point nr 2180 :D

Ola chyba lubi i(RYSY) :D

Chyba sami przyznacie, że z tej perspektywy robią wrażenie :)

Ale pomału otwiera się nam widok 360, więc nie tylko iRYSY znajdziecie na zdjęciach

Spojrzenie bardzo w lewo :)

A teraz tylko trochę w lewo - na ostatnim planie wyłania się KRYWAŃ !!!

Krywań w wersji ZOOM - ten górek wie jak zrobić spektakularne wejście w kadr :)

Tam gdzie są ludzie to przedwierzchołek Koprowego... zdjęcie robione z podejścia pod szczyt główny

...a tak wygląda to podejście

Szczyt - KOPROWY WIERCH 2366m

Takie tam z Krywaniem, ze szczytu :)

Spojrzenie do przodu - tzn jak się wychylicie za to na czym siedzą i spojrzycie w dół...

Jakieś 3 godziny później, po zejściu odwiedzamy Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór

Żywym ku przestrodze...

Znajdziecie tutaj także tablicę upamiętniającą Kowalskiego i Berbekę, którzy nie wrócili z pierwszego zimowego wejścia na Broad Peek
(niezmiennie polecam książkę "Broad Peek - Niebo i Piekło".)

"I siecze deszcz, i świszcze wiatr
i głośniej się potok gniewa,
na szczytach Tatr, w dolinach Tatr
mrok szary i ulewa... " (nie znacie? Asyk, proszę Państwa, Adam Asnyk - w poezji śpiewanej TUTAJ)

Strbskie Pleso wieczorem w deszczu

Kategoria Wycieczka
U wrót Beskidu... sercu bliskiego
-
DST
65.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Beskid Niski sercu bliski... czyli z tęsknoty za pagórami. Jak zaplanować wycieczkę, aby pojechać w pagóry ale nie tyrać po kamerdolacach i korzeniach, no bo Basia jeszcze nie może? Ciągnie mnie w Beskid Niski... bardzo ciągnie, ale trzeba uwzględnić ograniczenia medyczne Szkodniczka. Postanawiamy zatem zaplanować wyprawę po "czarnych i białych" drogach - typowa nomenklatura z orientu, jak ktoś nie ogarnia. Białe drogi to zwykle te szutrowe, a czarne... też :D, ale czasem także szerokie trakty leśne. Drogi przerywane... tzn. rysowane liniami przerywanymi... no to różne rzeczy się tam dzieją :D
Wyruszamy na obrzeża Beskidu Niskiego, a dokładnie w okolice Magurskiego Parku Narodowego, ale od strony Pogórza Jasielskiego.
Celem jest kilka cmentarzy wojennych i pagóry, na które prowadzą "białe drogi" np. Grzywacka Góra, na które znajduje się fantastyczna wieża widokowa.
Ja jednak nie umiem zaplanować wyprawy tak, aby nie było przez krzory... więc będzie też przedzieranie się bez dróg... pomału i ostrożnie aby kolana nie nadwyrężyć... ale co ja mogę powiedzieć... po prostu nie umiem inaczej...
Tak, to czarna droga według mapy :)
Pierwszy z wielu dzisiaj... tak jak Wam kiedyś pisałem: śladami pierwszej, myśląc o trzeciej... 
"Mostek"
No dobra, jest przerywana... zwiodły mnie czarne kropki :P
Robi wrażenie
Białe drogi... 
Klimaty Beskidu Niskiego :)
Szkodnik pojechał dołem, aby nie telepać się na szczyt Cieklinki (512m)... okazało się, że "stokówka" istniała tylko na mapie i darł przez błoto i chaszcze...
Ja tym czasem górą przez dość stromy podpych...
Nawet ostrzegali, że stromo... 
Ołtarz polowy na szczycie
Tabliczki, tabliczki, tabliczki :D
Tymczasem "biała" droga Szkodnika... 
No tu już lepiej... biała droga :)
Jeden z najpiękniejszych cmentarzy z IWW (według mnie klasy Łużna-Pustki oraz Rotundy)
Niesamowita gra kolorów
Kolejny... pełno jest ich tu
Ten szlak to jakaś... :D 
Wciąż dalej i dalej...
Kolejna biała droga :)
Przedzieramy się do Nowego Żmigrodu...
Gęsto od kolców... klimat :D 
Żółtym czy czarnym :D ?
Ostatnie metry przed Grzywacką Górą - fenomenalny pagór i z doskonałym widokiem... i pusto :)
Wieża - Szkodnik prawie jak na Titanicu :D 
Ja tam się chwilkę zdrzemnę... ostatnio mało sypiam bo tyle spraw się dzieje.
"I need some sleep, I can't go on like this,
I tried counting sheeps but there is always one I miss...
Every one says, I am getting too low
Every one says, you gotta just let it go...
I need some sleep,time to put old horse down..." (całość TUTAJ)
Piękne te drogi
"Gdy trześnie bariera na moście
i runę w spienione fale rzeki,
rzucą się lekarze na oślep
dusząc mnie w szponach swej opieki.
Lecz ja umrę... a gdy stanę tam gdzie zupełnie pusto
tylko Ona kocem nakryje moje łóżko..."
Stary cmentarz choleryczny... opuszony i zapomniany (zobaczcie tablicę, a pod tablicą płot, tak nie widać go)
Niemniej znaki na krzyżu robią niesamowity klimat
Iście rajdowy punkt, znaleziony "z mapą" gdzieś na bezdrożach 
Pasmo Magury Wątkowskiej
Ostatnie promienie słońca.
Do auta dotrzemy w zasadzie minutę po tym jak zacznie padać więc idealnie :D 
Kategoria Wycieczka, SFA
SPISZ się dzielnie... bo miało być po płaskim
-
DST
65.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Planowałem uderzyć z Nowego Targu na zachód i zabrać Ją po czarnodunajeckich puściznach (zacną mają nazwę te bagna, prawda?) oraz przejechać się luźno Ścieżką dookoła Tatr (Velo), ale Szkodniczek chciał na wschód na SPISZ. Nie dziwię się, bo Spisz jest piękny (pamiętacie Rajd Waligóry III - jakże niesamowicie piękne zawody?)
Co było robić, pojechaliśmy zatem na wschód, trzymając się wspomnianej Scieżki dookoła Tatr ale w kierunku na Jezioro Czorsztyńskie, a nie na Jezioro Orawskie.
Plan był elastyczny, bo wcale nie planowaliśmy Velo Dunajec, ale chcieliśmy być około 18:30 w Murzasichle, bo tam kończył się właśnie tygodniowy obóz szermierczy. Kawał naszego życia, bo do pandemii byliśmy niemal na wszystkich edycjach i to właśnie w lipcu. Wyjątkiem był lipiec 2007, bo wtedy bylem w Centrum Szkolenia Sił Powietrznych w Koszalinie i zdobywałem szarże podoficerskie na pagony :)
Pasuje Wam, że ogólnie w 2023 będziemy mieć 20-lecie szermierki i 10-lecie orientacji!!! Masakra jak ten czas szybko leci... a byliśmy tacy młodzi i piękni. No dobra, piękni to może NIE, ale młodzi jak najbardziej. Pewnie z obu tych jubileuszów na blogu pojawią się ciekawe podsumowania... skąd wiem? Bo część materiałów jest już w opracowywaniu. No co? To nie będą wpisy, które pisze się w 1 czy 2 dni, takie podsumowania wymagają głębszych analiz. No ale nie uprzedzajmy faktów, na razie jedziemy na Spisz i pracujemy nad kolanem Basi.
Nie forsujemy tempa aby nie przeforsować nogi Szkodnika, ale niesamowicie cieszy mnie, że idzie ku lepszemu i to w oczach - sami zobaczycie na jednym zdjęciu.
Tak więc sobota pod znakiem roweru i szpady... ze Szkodnikiem w górach. Czy potrzeba czegoś więcej?
Do tego wracając przez Velo Dunajec spotkamy pewnych znanych Orientalistów - Rufusa i jego Pana :)
Dobra lecimy ze zdjęciami:
Bór na Czerwonem

Na granicy Podhala i Spiszu

Piękne te wstęgi dróg :)

Lorencowe skałki. Ja nadal twierdzę, że chodzi o tego Pana od transformaty (pamiętacie, pierwiastek z jeden minus v kwadrata przez c kwadrat, prawda?)

Uphill battle początek

Uphill battle walka :)

Droga do nieba :)

Ta droga to czerwony szlak na Górę Żar (Hombarki)
Znana nam z wakacji w tych okolicach... dymaliśmy to z rowerami. Czy to było mądre?
Mówiłem Wam już w relacji z Bike Orientu, nie musimy być mądrzy, wystarczy mi że będziemy szczęśliwi, a Wy nie definiujecie szczęścia przez noszenie roweru na plecach?

Wypasione wiaty tutaj porobili (panele na dachu i można się podładować)

Sprawdzicie czy dobrze?
Jak kiedyś zostanę partyzantem, to jeśli nie będę miał pewności czym karmić oddział, każę Im zjadać truchła naszych wrogów :D
PROBLEM SOLVED :D

Kocham takie drogi

Jest zacnie

Nareszcie porządne opony :D

Takie tam, gdy kieruję ogień artyleryjski :)

Szkodniczek i pagóry

Coś czuję, że to może być TRAP DOOR :)

Jeszcze parę tygodni temu nie śniło się o kącie prostym !!!
Walczymy o każdy stopień... dosłownie... stopień zgięcia
Jest dobrze !!!
Wybaczcie jakość zdjęcia ale zrobione było podczas jazdy, gdy jedną ręką trzymałem kierownicę, a drugą apart... no i trochę szarpało na kamyczkach.

Pasmo Lubania

PROFILÓWKA MOJEJ BESTII :)

Velo Dunajec na powrocie :)

Ładne to Velo :)

Wieczorem wpadamy do Murzasichle'a na końcówkę obozu szermierczego... no jak to się mogło skończyć?
Od razu w zasadzie dostaję broń do ręki i każą mi walczyć... tu nie da się przyjechać towarzysko :P
Mówią, że "żelazo nie klęka", ale tym razem eksperymentujemy z "elegancką bronią na bardziej cywilizowane czasy"
A jak ktoś chciałby się dowiedzieć jak wyglądają obozy szermiercze, to kiedyś popełniłem wpis z takiego wydarzenia ---> TUTAJ (2018) oraz TUTAJ (2019).
Ogólnie idzie się nieźle upodlić, ale też bardzo wiele nauczyć, bo jak macie 6-8 godzin zajęć codziennie, to "szósta" powinna przestać mieć dla Was tajemnice :)
A przypominam tajemnicę zasłony "szóstej" - ŹLE POSTAWIONA SZÓSTA NIE DZIAŁA :)

Kategoria Wycieczka, SFA
Przez PAGÓR do KRYMINAŁU :)
-
DST
25.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dla dociekliwych: Pagór - tak się nazywa wzgórze z "przekaźnikiem"
widoczne na ostatnim zdjęciu, a Kryminał to nazwa kwartału lasu między
Witeradowem a Bukownem)
Wracamy na rower... pierwszy wyjazd Basi na rower od operacji. Bez wielkich pagórów, bez korzeni i kamerdolców, ale jednak !!!
Długo czekaliśmy na tą chwilę, bardzo długo...
W zardzewiałej ziemi - wyschnięte strumienie... (skwar niemiłosierny)
...
W zardzewiałej ziemi - kości, sierść i zęby -
Proch, co skrywa diament wypchnięty z jej głębin.
A nad nią błękitne po chmurach wspomnienie -
Rozedrgana spiekota, ulewne płomienie. (upał iście morderczy...)
Po tej zardzewiałej ziemi ludzie pokrzywdzeni (pokrzywdzeni...i to mocno w tym roku)
Zabłąkani w koleinach wyschniętych strumieni... (mojej ukochanej Sztoły już nie ma - TUTAJ)
Wydłubują strzępy sierści, kości i diamenty
Majacząc na słońcu, śniąc chłodne odmęty
Majaczące plemię spragnione krynicy
Zbrojne w kości przodków - tłucze się i krzyczy (krzyczy, że czas już najwyższy wrócić na rower...)
Wściekła kłótnia wstrząsa niebiosa hałasem:
Czy Bóg - czy rozsądek ma być ich kompasem? (byle poprawnie wskazywał północ)
Przez siebie uwielbieni i znienawidzeni
Depczą mylne szlaki wyschniętych strumieni (... nawet rzeki umierają)
Z tą prawdą tak niemiłą i świętym i łotrom:
Bóg sprawił, że wciąż idą... (niezmiennie! NIEZMIENNIE!)
Rozsądek - że dotrą! (nie inaczej! NIE INACZEJ !)
Jak ja tęskniłem za tym widokiem...

Niebo płonie żywym ogniem

Ślady historii... las pod Witeradowem

"Dość mam już pustych dni i wypraw, których nie było...zabiorę Cię właśnie tam, gdzie słońce dla nas wschodzi, gdzie wolniej płynie czas..."
DO LASU, DO LASU, DO LASU !!!! (parafraza KLASYKI)

Rogaty zdobył traktor :)

W promieniach zachodzącego słońca...

Kategoria SFA, Wycieczka
Velky i Mały Rozsutec SYSTEMOWO :)
-
DST
20.00km
-
Aktywność Wędrówka
Dla mnie to 3-ci raz jak tu wracam, bo ta góra ma w moim sercu szczególne miejsce.
Pamiętam "nasz pierwszy raz" jak z Basią podchodziliśmy pod Velky Fatrzański Krywań (1709m), najwyższy szczyt Małej Fatry...i nagle z mgły wyłonił się ten ostry grzebień. CO TO JEST??
I DLACZEGO NAS TAM JESZCZE NIE BYŁO !!! Sprawdzamy mapę. kim jesteś? Mapa mówi: Velky Rozsutec...
...patrzymy na siebie i nie potrzeba słów. Wszystko jasne. Dzień później stajemy na szczycie Rozsutca, a w moim prywatnym rankingu zostaje on jedną z najpiękniejszych gór, na jakich byłem... a byłem na wielu. Schowajcie nawet lodowiec pod GrossGlockner'em w Austrii (3798m), co z tego że większy, skoro "nie odległością mierzy się oddalnie" ("Ziemia, Planeta Ludzi"), więc nie wysokością będziemy mierzyć "piękność". Nie mówię, ze Wielki Dzwonnik i inne alpejskie pagóry nie były ładne, ale Rozsutec to Rozsutec.
Na blogu nie znajdzcie dedykowanego wpisu z tego wyjścia, jest tylko wspomniane TUTAJ (w podsumowaniu 2019), ale uwierzcie jak jesteście na 13 górskich wyprawach w 14 dni, to nie idzie nadążyć z wpisami i relacjami. To niewykonalne, zwłaszcza, że po takim urlopie zwykle wymagam urlopu dla poratowania zdrowia... choć to chyba nie ma sensu, bo też bym go spędził gdzieś na szlaku.
Jesteśmy tak zachwyceni Rozsutec'em, że rok później wracam tam z Kamilą i Filipem (TUTAJ), acz wtedy toniemy w morzu mgieł i do popołudnia nie ma w zasadzie żadnych widoków.
Jak będzie z MySystemTEAM? Sami zobaczcie na zdjęcia - pogoda żyleta.
Dobrze znowu tu wrócić, szkoda że niepełnym składem... no, ale nie przeskoczymy. This year "I am a man who walks alone..." (klasyk, całość TUTAJ)
Wchodzimy w Janosikowe Diery

Po skłakach

...i drabinkach

Wąsko !!!

Wodospady :)

Maly Rozsutec - tam będziemy popołudniu (BIG things first :D )

Granica lasu

Kontemplując widoki :)

A jest co kontemplować :)

Spojrzenie do tyłu, tą drogą tu przyszliśmy

W górę i w górę :)

"To ten czas kiedy wyruszamy dalej, każdy z nas ma swoje małe SHIRE, to ten świat, który nazywamy rajem, spotkasz go w snach, drogi Samie" (całość TUTAJ)

Po grani! Po grani!
Nad przepaścią bez łańcuchów, bez wahania!
Tu na trzeźwo diabli wezmą,
Zdradzi mnie rozsądek – drań,
W wilczy dół wspomnienia zmienią
Ostrą grań!
Po grani! Po grani! Po grani!
Tu mi drogi nie zastąpią pokonani!
Tylko łapią mnie za nogi,
Krzyczą – nie idź! Krzyczą – stań!
Ci, co w pół stanęli drogi
I zębami, pazurami kruszą grań! (całość TUTAJ, Mistrz Jacek)

"Góry wysokie, co mi z Wami walczyć każe...sam możesz wybierać los, zrozum to, wejdź na szczyt!" (całość TUTAJ)

Nawet udało mi się złapać na jakiś kadr

Pora schodzić...

Słowacki sposób znoszenia psów ze skały :D

Jak tu zleźć... ?

W górę czy w dół?

Praca w ścianie :)

"O cieniu mów, gdzie kraj mych snów... za szczyty gór, za kresy chmur, spiesz noc i dzień - odrzecze cień - tam znajdziesz ELDORADO"
całość w oryginalne TUTAJ (Edgar Allan), w formie poezji śpiewanej. Jeden z moich ukochanych wierszy.

Velky Choc (1608m) - też przepiękna góra, którą kiedyś ze Szkodniczkiem zrobiliśmy na spontanie, "z biegu" bo nam stała na drodze :D

Mr. STOH (1607m), you and I have some unfinished bussiness... Velky i Maly Fatrzański Krywań zrobiony, Rozsutec też, a CHLEB (1646m) i Stoh pomiędzy niezaopiekowne...

No więc tak, tego...

Sielanka... albo mi po prostu padli... padli, a ze plecami niezaopiekowany Mr. STOH !!!

No to wędrujemy dalej... w kierunku Małego

Mówiąc o :)

Atakujemy

Mały. ale ostry :)

Spojrzenie w tył... w dół?

Mały z widokiem na Velky :)

Teraz będzie już tylko w dół...

Ostro w dół :)

Z prawej idzie zło, ale zdążymy zejść :)

Balans to podstaw :)

Przez kosówkę łańcuchem skutą - forpoczta :)

...i ariergarda :)

Kadr na specjalne zamówienie :)

Kategoria Wycieczka
Powrót nad Kozi Bród
-
DST
7.00km
-
Aktywność Wędrówka
Wracamy nad Kozi Bród, do Doliny Żabnika. Pamiętam jak dziś, gdy pierwszy raz odkryliśmy te szlaki: najpierw żółty "SZLAK PUSTYNNY", a potem niebieski przez KOZI BRÓD. Dzisiaj widzę, że dorobili tutaj i czerwony. Zacnie, zacnie, szlaków nigdy za dużo :)
Jak co roku o tej porze, poziomek są tutaj całe polany, a my pracujemy nad uruchomieniem stawu (ale mówię nie o tym stawie, do którego ktoś ukradł konsoletę sterującą -> zdjęcie poniżej, ale o kolanie Szkodnika). Wracamy zatem do wędrówek po lesie. W Boże Ciało była Kajasówka, no teraz Kozi :)
Na rower brakuje jeszcze trochę zakresu ruchu, ale jesteśmy dobrej myśli, że już niedługo mapa z ręki trafi tam gdzie jej miejsce, czyli na kierownicę.
Kochamy lasy :)
Testujemy działanie kolana :)
Miejsce na konsoletę sterującą? 1. Zamarznij 2. Odmarznij itp :)
Ale my na razie w prawo :)
Droga po horyzont :)
Kozi Bród w czerwcu... niezmiennie :D 
To oczka?
Przeskakujemy na niebieski
:) :) :) 
Incepcja fotograficzna :)
Tędy darłem na skróty :)
Para rowerzystów i Zafira zaparkowana w lekkim ukryciu gdzieś w lesie... ech Szkodniku, to jeszcze nieraz będziemy my :D 
Kategoria SFA, Wycieczka
Śladami PIERWSZEJ, myśląc o TRZECIEJ...
-
DST
70.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
"Kiedyś mnie nie było,
potem się stałem,
teraz znów mnie nie ma"
Epitafium na pewnym nagrobku...dla mnie genialne w swojej prostocie, a jednocześnie mówiące tak wiele.
Przez mokry las...

To tam, to...

Futrzaki na szlaku :)

Kolejny na którym dotąd nie bylem...

Kierunkowskaz...

Niesamowity!

Des Krieges Opfer...

Warto docenić fakt, że w przeciwieństwie do innych, tych za moimi plecami, ja jeszcze mogę wyjść przez tą bramę...

Drzewka i chmurek

Bezdrożami...

Jest i kolejny

Dobre miejsce na punkt :)

Jeszcze jeden, z drzewkiem i z widokiem...

Pięknie odnowiony... "powiewa flaga gdy wiatr się zerwie, a na tej fladze BIEL i CZERWIEŃ"

"A gdy przyjdzie mój czas, gdy pokryje mnie rdza..." (całość TUTAJ)

Niesamowicie klimatyczny z tymi...

Liniami pęknięć...

Po GRZYBA tu przyjechałem... no i mam :D

Las to mój drugi dom :)

Długie ręce sprawiedliwości :P

Coś mi ten szlak zamókł...

"Słońce już gasło...", prawda "Panie Tadeuszu"?

Kategoria SFA, Wycieczka
Sówka Kaja czyli KAJASÓWKA :)
-
DST
7.00km
-
Aktywność Wędrówka
Krok za krokiem (dosłownie, po prostu dosłownie...) pomału wracamy do pewnych aktywności. Ej, ktoś musi ze mną targać ten rower na plecach pod jakąś chorą ścianę... samemu to nie jest to samo... trzeba więc uruchomić Basi to kolano. Idzie pomału, bardzo pomału bo nadal nie ma Ona pełnego zakresu ruchu, ale możemy już wrócić do lasu i na nasze kręte ścieżki. Bez podejść i zjazdów, bez kamerdolców, bez sekcji korzennych... ale krzory i chaszcze pomału wracają do łask. Potrzeba po prostu cierpliwości...
„Cierpliwość przyciąga szczęście; przybliża to, co jest daleko ”.
„Cierpliwość to spokojna akceptacja faktu, że rzeczy mogą się wydarzyć w innej kolejności niż ta, o której myślisz”... i której pragniesz
„Miej cierpliwość. Wszystkie rzeczy są trudne, zanim staną się łatwe ” ... miej cierpliwość i pokorę, bo "„Wszystko, czego pragniesz, jest po drugiej stronie strachu”.
Kilka zdjęć z leśnego spaceru.
Pierwszy "niepewny" mostek Basi od dawna... zawsze lubiłem takie miejsca, ale dziś cieszy mnie on jeszcze bardziej. 
Obrodziło roślinnością plugawą :)
Skałki zawsze na propsie :)
Keep walking... keep smiling
Takie miejsca też lubię :)
Fajny ten szlak, trochę dziki :)
W stronę światła :)
Bezdrożami... 
"To jest przeznaczenie, które każe mi iść naprzód, kochana drużyno nie zwalniajmy marszu..." (całość TUTAJ)
Droga jest celem... 
Był czarny, był żółty. był konny, teraz prowadzi nas czerwony...
Przeszłość wyryta w kamieniu...
Przeszkody niegdyś brane z biegu, dziś z trochę większą ostrożnością ale ważne, że "brane" :) 
Inny czerwony... 7 km spaceru ale 4 różne szlaki (cóż, rzadko udaje nam się trzymać jednego traktu)
Kategoria SFA, Wycieczka
Śladami pewnego Mordownika
-
DST
80.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czerwony szlak z Chochołowa na Gubałówkę (gardzę asfaltowymi podjazdami skoro można pchać :P), a potem czarny szlak na zachód przez Płazowski Wierch i wariant kombinowany na Magurę Witkowską. Następnie szlak graniczy i dołożenie około 30 km kolejnym kombinowanym przejazdem przez "Szlak dookoła Tatr" i ścieżki tzw. puścizn Czarnego Dunajca (torfowiska).
Miałem wystartować na trasę w sobotę... ale Alarm RCB (jak w tej piosence TUTAJ), zrobił mi "prrrrry szalony" i zatrzymał mnie w domu.
Wiecie jak jest:
Zawsze przed burzą - gdy na spokojnie
Burza na szczęście, krótką chwilę trwa
Kiedy to wszystko wreszcie pierd***e? :D
No i rzeczywiście padało, nawet mocno i to przez cały dzień. Przełożyłem zatem wyprawę na niedzielę... i z rana ruszam, tam gdzie odbył się jeden z najlepszych Mordowników ever czy MORDOWNIK 2017 W CHOCHOŁOWIE.
Pęknie 1450m przewyższeń i łącznie 80 km, po dołożeniu czarnodunajeckich torfowisk - wspomnienie "Trudno - Bardzo trudno - MASAKRA" z Mordownika nadal żywe :D
Niestety wyprawa nadal samotnie - tym bardziej niestety, że Szkodniczek planował już kiedyś ten szlak. Można zatem powiedzieć, że robię rozpoznanie trasy...
No i moje ukochane, często dzikie szlaki graniczne - czyli wciąż i wciąż wzdłuż słupków.
Urokliwa kapliczka... do której prowadził podjazd 22%
Do kapliczki nie prowadziła żadna ścieżka, więc teraz drę przez pole do najbliższej drogi
Otwierają się widoczki
Jest i długo wyczekiwany czerwony
No zacnie się wije (tak, ta droga to czerwony szlak)
Dziura w niebie :)
A gdy już był,
u kresu sił (robiliście kiedyś ten podjazd?)
napotkał Marę bladą (wiecie, co tu chodzi po lesie?)
"O cieniu mów, gdzie kraj mych snów"
Rojone Eldorado...
"Za szczyty gór, (checked V)
za kresy chmur (checked V)
spiesz noc i dzień" (lubię długie wyprawy)
- odrzecze Cień
"Tam znajdziesz Eldorado"
Edgar Allan wiedział co pisze :)
Opisywałbym funkcjami te krzywe :)
Leśne klasyki 
Czarny szlak... niestety mocno "siedzi" na drzewie (a to jedyny kolor, jakiego brakuje nam na ścianie)
Zjazd z cyklu "Habemus papam" - poszedł biały dym z tarcz :) 
No... teraz ostrożnie!
Trochę mi się popieprzyły ścieżki i teraz próbuję wrócić na szlak
Zacnie, zacnie 
Leśne klasyki 2...
Jest i szczyt
Ale tu się zmieniło! Jak byliśmy tu na Mordowniku to szczyt był zalesiony, a o wiacie to zapomnijcie 
MEDVEDIE :D 
Słupek z 1921 i moja kochana Bestia (nowa profilówka?) :)
Pagóry, pagóry, pagóry !!!
Wariant tak wyuzdany... (znowu mi się poj***ły ściężki i drę przez "coś" z powrotem do szlaku...)
...że nawet szyszki się zarumieniły :)
Pięknie odmalowany :)
Marszałek to dość kontrowersyjna postać w naszej historii... 
Ruiny starej skoczni. Ja się pytam Janko Mordownika czemu tu punktu nie było?
Tu też powinien być !
Bestia spotted :D 
Zabytkowy wagon PKP - coś dla Szkodniczka
Przeloty. przeloty, przeloty :)
Chyba, że się po raz trzeci popier***li komuś droga :P
FULL WYPASS :)
Kategoria SFA, Wycieczka
Let me be FRANK, HANS must die :P
-
DST
135.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tytuł nawiązuje do jednego z punktów... tzn. miejsc, które odwiedziłem czyli miejsce nieudanego zamachu na Generalnego Gubernatora Hansa Franka.
To już kolejna samotna wyprawa, ale ten rok tak ma... inna sprawa, że chciałem wyjechać koło 8:00 i walnąć tak ze 160 km, ale pewne rodzinne kwestie spowodowały, że wyruszyłem dopiero koło 12:20. Trzeba było zatem... ostro zapierdalać aby wykręcić te 135 km przed zmrokiem :)
Odkryciem wyjazdu jest urokliwa Dolina Dolnej Drwinki oraz Szlak Bursztynowy, który tak naprawdę stał się szlakiem industrialnym.
PKP w wersji psychodelicznej :)
Świątynia indyjska
Mówiąc o psychodeli... :D 
Już się czai jakby tu mnie upierdolić w łapkę :)
W sumie to dobre pytanie...
Przeloty level BAJKA
Wariant: DO NIEBA :D 
Target detected :D 
Dolina Dolnej Drwinki (DDD)
Nadal DDD
Czarny szlak - najlepszy :D 
Profilówka :)
Tylko Pani Jeziora brak... nadal leczy kolano
Szlak w kolorze nadziei... że nie wpakuję się znowu w jakiś dziwny wariant :)
Gotowi do upalania :) ?
Leśne skarby zwierzaków :)
Dąb tak stary jak Król :)
Mniej znanymi szlakami - nikogo (nic dziwnego, bo całkiem podmokło :D )
Let me be FRANK HANS should have died :P 
Miejsce pamięci
Szlak dostępny tylko z buta :D ?
Kolejne miejsce pamięci
...
...i znowu jakiś dziwny wariant :)
Tam chyba napiera deszczem :)
Klimatyczne, opuszczone miejsca :)
Ulica MŁOTKÓW :D 
Industrialnie :)
Nawet bardziej industrialnie - nie wiem czemu ale ten budynek kojarzy mi się z budynkiem z końca TEGO filmiku (około 1m)
Klasyczny ŁEGowy powrót
Kategoria SFA, Wycieczka






