Pasmo Brzanki i Liwocz
-
DST
82.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tylko potem trzeba jakoś jeszcze wrócić, a że to Pogórze... tośmy dowali sobie Przewyższeniową masakrę pogórzem brzankowo-liwoczowym.
Wyszło prawie 1900 na 82,5 km, ale było warto. Zawsze jest :)
Jej Wysokość Brzanka oraz Jego Nie-taka-niskość Liwocz, czyli częściowi tereny naszej niedoszłej Siły Kornolisa (Brzanka) i pagór, który zawsze mnie kusił, a nigdy nie było okazji się z nim zmierzyć (Liwocz). A wszystko to na spontanie i przez nasz ostatni wyjazd do Magurskiego Parku Narodowego z Kamilą i Filipem. Wracaliśmy trasą nie-wprost i kiedy przejeżdżaliśmy sobie przez jedną przełęcz, to zatrzymałem się zobaczyć co to za pomnik tu stoi (bitwa AK z tarnowskim oddziałem Gestapo) i co widzę... piękną leśną drogę w jedną i drugą stronę oraz tabliczki: Brzanka 2,5h, Liwocz 4.5h. No to jest plan!
Tydzień później, czyli dziś lecimy tą trasę. Długo nas nie musiały tabliczki namawiać :)
Uprzedzając ewentualne pytanie: nie wiemy jeszcze co z Siła Kornolisa. Owszem pomału wszystko wydaje się wracać do normy, ale obostrzenia to jedna strona medalu. Drugą jest fakt, że epidemia zabiła i to dosłownie, wolę "gminy" na organizację imprezy... Jeśli ktoś umie czytać między wierszami, to będzie wiedział czemu słowo gminy jest w cudzysłowiu...
Niezmiennie :)

Klucze do lasu :)

Jej Wysokość Brzanka... a jeśli tabliczki wydają Wam się znajome, to TAK - to nasze. Wykonanie "surowych" tabliczki to oczywiście Monika i Tomasz, ale projekt, malowanie oraz montaż to już my. Na Siłę Kornolisa kilka różnych tabliczek zawisło na Pogórzu Ciężkowickim. Dobrze widzieć, że ponad rok później wiszą aż miło :)

A wiecie, że dosłownie 3-4 metry stąd ukryty jest OGROMNY pojemnik Geocache'a? Ogromny z standardach geocachingu oczywiście :)

Jej Wysokość Brzanka Druga (pagór dwu-wierzchołkowaty)

Bacówka na Brzance nadal działa i sprzedaje na przykład pyszne szarlotki na wynos. Na Sile Kornolisa za okazaniem... aaa, cisza. Może jeszcze się uda kiedyś...

Ktoś tu buduje zamek!! I to całkiem fajny zamek...

...z fosą, mostem zwodzonym i wyspą! WYPASSS

Fajny ten szlak !!

Wiosna :)

Szkodnik odpala kopyto na stromym podjeździe. 1000m przewyższenia się samo nie zrobi :)

W górę i w górę...

Tzw. Ostry Kamień

Ostry i wielki. Tak wielki, że ma schody !!!

Napisałbym, że bym cisnął... ale CISNĄŁEM :D

3h drogi na Liwocz, a mamy już obie Brzanki oraz Ptasią Górę (Ostry Kamień), to jednak kawał drogi jest

"...a jeśli z nas ktoś padnie szaleńczych jazd, czerwieńszy będzie kwadrat, nasz lotniczy znak"
Jak ja kocham lotnictwo i niesamowicie cenię sobie takie pomniki, ale cóż bycie podoficerem z Centrum Szkolenia Sił Powietrznych (CSSP) zobowiązuje :)
"Znów pełen gaz, bo cóż że spada któraś z gwiazd, gdy cała wnet eskadra pomknie na szlak"
Jak ktoś nie zna, to całość TUTAJ

Klasyki leśne...

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nadal podpychamy :)

Atakujemy Liwocz

A Liwocz atakuje nas

"Hill after hill...

... breaking the lines of defence". Cytat oczywiście z tej piosenki

Krzyż milenijny po zjeździe z Liwocza

Powrót przez drogi i bezdroża Pogórza...

Kapliczka w okienku

Widok z dołu

Zegar tyka nieubłaganie... nawet tak wielki, zielony.

Góra za górą, w górę i w dół... stromymi pogórami Pogórza

Ale takie widoki :)

"Ścigają się z zachodem słońca..." chyba wiecie skąd ten cytat. Naprawdę nie? Ech... "Race against the sunset"

Bez kitu... klimat jak "Poland first to fight"

"...jeszcze stać ich by historii się przypomnieć, wskoczyć w siodło i wykrzesać iskry z ostrza" (całość TUTAJ)
Ponad 1850m przewyższenia, zacnie, zacnie. Nawet nie zardzewieliśmy tak bardzo jak się obawiałem :)

Wzdłuż zacnej linii brzegowej
-
DST
35.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Powrót na robioną na jesieni trasę dookoła Jeziora Czorsztyńskiego. Tym razem krótsza wyprawa bo bez "Velo Dunajec" i bez Szkodnika, ale za to z Tatą, który już dawno chciał zobaczyć tą ścieżkę. Ponoć majówka była bardzo deszczowa. Nie wiem, nie widziałem chmur bo mi je Tatry zasłoniły :D :P :D
Dziwnie poszarpany ten horyzont :)
Jakaś rudera na skale :) 
Wzdłuż linii brzegowej :)
Takie drogi to ja lubię :)
Zacny punkt widokowy
A Babia stwierdziła, że dziś zostanie KLIMANDŻARO :D :D :D no chyba nie ma bata zaprzeczyć
Jedziemy :)
Spotkanie dziobem w dziób :)
Jestem PIRATĘ :) 
Na czerwonej drodze :) 
Szuka żab szerokoustnych (hermetyczny kawał... jak ktoś nie zna, to nawet nie próbujcie zrozumieć)
Z pasmem Lubania w tle :) 
Mostki pierwsza klasa :) 
7%... tak, jasne... 
Kategoria Wycieczka
Magurski Park Narodowy
-
DST
30.00km
-
Aktywność Wędrówka
Magurski Park Narodowy - oj, lata tu nie byliśmy. Na większości szlaków w MPN jest zakaz jazdy rowerem, więc jakoś nie wpadamy tu często... częściej wybierając inne równie nie-rowerowe, ale jednak legalne szlaki naszego ukochanego Beskidu Niskiego. Jako, że tym razem ruszamy pieszo i w 4-rkę (z Kamilą i Filipem), to nic nie stoi na przeszkodzie aby nawiedzić dawno nie widziany MPN. To tereny, gdzie nawet w długi weekend majowy tłumów nie ma, więc tym chętniej "zaszywamy" się w las i wędrujemy po okolicznych pagórach.
Po schodach do lasu :)
Coś Im tu zdrowo cieknie, ciekawe czy ktoś już wezwał hyrdaulika :) 
Ekipa jak zawsze nie-na-żart...a :) 
Agresywny product placement? Kakao z Miśkiem czyli PUCHATEK :)
Długi majowy weekend, jedna z większych atrakcji MPN, więc tłumy na szlakach :)
(no dobra, nie było tak, że nie spotkaliśmy zupełnie nikogo, ale ogólnie bardzo pusto)
Znowu ten przeklęty kur :D :D :D (hermetyczne bo to folklor, ale jak ktoś śledzi bloga na bieżąco, to wie jaki mamy ubaw z patologicznej relacji Czort - Kur :D )
Diabli wzięli... i upuścili (bo Kur!!!) :D
Urokliwe ścieżki :) 
Szkodnik w rezerwacie :) 
Takie tam z głazem :)
Trzeba się naprawdę postarać aby zgubić szlak :)
Szkodnik jak Simba na Lwiej Skale (REMEMBER !!!) 
SZABAD ZONA !!! czyli epidemia cofnięta dekretem :) 
Mój ukochany świat na jednym obrazku (i trafiły się nawet takie rarytaski jak PIOTRUŚ, który wie "Gdzie spadł samolot" czy też MIGHTY GRANDEUS) :D :D :D 
Przyrząd pomiarowy wykorzystujący metodę pośrednią czyli zmianę właściwości termometrycznej ciała w nim zastosowanego :)
Oj tak !! Beskid Niski ale Stromy :) 
Przeskakujemy na szlak czerwony - szkoda, że nie zahaczymy o Bartne bo Bartne to jednak Bartne... prawda? ---> najpiękniejsza piosenka o Beskidzie Niskim
No i znowu na zielonym, coś nie możemy się zdecydować :) 
W górę rzeki - dosłownie :) 
Kategoria SFA, Wycieczka
Turbacz...(-yk)
-
DST
20.00km
-
Aktywność Wędrówka
Gorce... mój drugi dom. Gorce w słońcu, Gorce w śniegu, Gorce w deszczu. Po prostu GORCE - acz tym razem od rzadkiej dla nas strony :)
Tobołów :) 
Obidowiec :)
Dawno tu nie bylem (bo my w Gorce zawsze od Szczawy, Lubomierza czy Kamienicy, a nie od Niedźwiedzia i Poręby)
Trzy kolory - (nasz) zielony
WJESNY NJE BUDJET - czyli Zima nadal walczy :D 
Wiosna jednak w ofensywie :) 
Święto Narodowe - no to kierujemy się bielą i czerwienią :) 
Heraklit miał rację "Wszystko płynie" - zawłaszcza jak mocniej przyświeci słońce :) 
Turbacz tłumy, Turbaczyk (nikogo).. ba na całym zielonym szlaku nie spotkaliśmy nikogo! 
Mgły i "siąpiący" deszcz - czyli Gorce. Zawsze, po prostu zawsze i to jest w nich piękne :) 
Człowiek z BLIZNĄ... a może w OGNIU?
-
DST
70.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Planem było zrobić tak ze 100-tkę z hakiem, ale plany pokrzyżował nam mały pożar... i ze dwie godziny spędziliśmy z przesympatycznymi Strażakami z okolicznych miejscowości, którzy sprawy nie olali, a w sumie to wręcz przeciwnie.
Jak do tego doszło? Wbijamy sobie na żółty szlak i lecimy leśnymi ścieżkami, ale tak z kilometr od Blizny, czyli zaraz na samym początku trafiamy na pozostałości po ogromnej wycince. Niby typowa sprawa, ale jednak jednak coś jest nie tak... są zostawione tutaj nie-do-końca dogaszone 4 ogniska. Wokoło żywej duszy (może jakaś martwa w krzakach leżała - nie wiem, nie sprawdzałem...). Nie są to wprawdzie duże ogniska, ale jednak jak zawieje wiatr (a wieje dziś dość mocno) to pojawiają się płomienie. Zbyt to duże aby ugasić to z bidonu - wylanie litra wody nie zrobiło na pogorzelisku większego wrażenia... no i zagwozdka. Zgłaszać czy nie...Nie wygląda to bardzo źle, ale jednak to ogień w lesie... a po wycince jest dość sucho.
No kurde, nie wiemy co robić... z jednej strony bez sensu zawracać głowę służbom pierdołą, z drugiej strony to "nasz" drugi" pożar lasu.
No i powiem Wam, że ten pierwszy to nas trochę nauczył. To było parę lat temu na Jurze - sytuacja taka sama. Znajdujemy coś się trochę tli się i jakoś tam żarzy. Zgłaszać czy nie... po 10 minutach nie mieliśmy już jednak wątpliwości, bo kiedy my sobie debatowali na ile to jest poważne, to płomień zrobił się na metr wysoki i na 1,5-2m szeroki. Przynajmniej przekonał nas, żeby jednak dzwonić. Owszem to był czerwiec i upał, a dziś nie ma takich temperatur.
Nie dawałoby nam to jednak spokoju przez całą wycieczkę - dzwonimy na 112.
To już chyba 5-ty raz jak korzystam z tego numeru i powiem Wam, że zawsze działa to rewelacyjnie. Tym razem nie jest inaczej, bo natychmiast przekierowują nas do okolicznej remizy. Dostajemy instrukcję aby pozostać na miejscu, bo ekipa już wyrusza. No nic, albo dostaniemy zjebę za panikę albo pochwałę za postawę. Do zjeb przywykłem, pochwały lubię (a kto nie lubi), więc jakoś damy radę przy każdym scenariuszu :)
Podajemy koordynaty GPS bo nie ma tu słupków z kwartałami lasu i jedyne co można powiedzieć, to to że jesteśmy na żółtym szlaku na południe od Blizny. No i czekamy.
Gdy słychać już syreny, dzieją się dwie ciekawe rzeczy:
- autem przyjeżdża podpalacz i mówi nam, że nie "niepotrzebnie alarmujemy bo on pilnuje". Nie żeby nie było tu nikogo od pół godziny... chce zatrzymać Staż i wyrusza Im naprzeciw, ale albo Ich nie znalazł abo go zlali, bo przyjechali
- dzwoni do nas SP i mówi, że nas nie ma miejscu zdarzenia, a są ogniska!
My na to, że przecież jesteśmy i po wymianie danych o lokacji, okazuje się, że "zdarzeń" dziś jest więcej. Ekipa zostaje gasić to co znaleźli po drodze! a do nas jedzie drugi wóz z drugiej strony... no grubo, widzę że dziś jest jakiś światowy dzień podpaleń. Gdyby wiedział, że to jakaś zorganizowana akcja, to też bym gdzieś ogień podłożył - jak wszyscy to wszyscy, a uwierzcie że znalazło by się trochę takich gości, których "to nie tak, że cię nienawidzę, ale gdybyś płonął a ja miałbym wodę, to bym ją wypił" :D :D :D
Chwilę później "Jadą wozy kolorowe" , a dokładniej to czerwone.
4 "grubsze siki" i jest po sprawie, a nas Dowódca bierze na bok i... dziękuję nam za zgłoszenie (czyli dziś bez zjeby za panikę).
Mówi nam, że podpalacz ma zgodę nadleśnictwa na wypał, ale
a) ma być cały czas kiedy płonie
b) ma dobrze zabezpieczyć po wypale
Wygląda na to, że poległ już przy punkcie a)
Chyba ktoś będzie tu miał dziś nie-najlepszy dzień... ciekawe jak bardzo nas nie lubi, za to zgłoszenie.
Chwilę gadamy ze Strażakami i ruszamy dalej.
Nie zrobimy całej planowanej trasy, bo około 2 godzin cała akcja nam zjadła, ale możemy się skupić na jeździe po lesie, a nie ma myśleniu czy dobrze zrobiliśmy czy nie.
Coś tam jednak udało się przejechać, więc poniżej galeria z wyprawy:
Oznaczmy prędkość rakiety jako V2, a odległość od celu... Winston, może Ty rozwiążesz to zadnie :)

Do lasu, do lasu !!! Ja bez lasu nie dam rady normalnie funkcjonować... :)

No i gdzie teraz?

No i co zgłaszać czy nie?

No a teraz?

Jest i kawaleria :)

Takie tam z pożarem i Strażą :)

Dobry wonsz zawsze na propsie :)

Na takich zdjęć to jeszcze nie mieliśmy :)

Muszę w robocie poprosić o przeniesienie do projektu Mercedesa bo... HOMOLOGOWAŁBYM / CERTYFIKOWAŁBYM :D

Zajebisty mają ten herb !!

Ruszamy dalej

Kadry wracają do normalności czyli LAS, LAS, LAS - WINCYJ, WINCYJ !!!

Żółty szlak wali w zasadzie przez jezioro (ścieżki wzdłuż brzegu nie ma)... już go lubię :)

DROGA JEST CELEM !!!

Dziura w jeziorze !!!

Na zielonej trawce :)

Drogi mają tu WYPASSS

... no chyba że się skończą :)

...albo staną się bagnem. Na leśne atrakcje zawsze można liczyć :)

Byle do drogi... NIE, nie dało się przyjechać "z głębi" zdjęcia, cały czas trzymaliśmy się żółtego szlaku :)

Mają tu pomnik Szkodnika !!

Od kiedy ZABŁOCIE jest rezerwatem? Wiedziałem, że to dzikie tereny i bez maczety lepiej tam nie hasać, ale aż tak !?!

Zacne miejsce na punkt :)

Ładne mają tu te mostki :)

Jak ja lubię takie ścieżki !!!

Jest taki cykl dokumentów: "Na chwilę przed tragedią" - Szkodnik wygrał casting na nowy odcinek.
Nie mam tego na zdjęciu, bo trzeba było ratować (nie widać tego dobrze, ale brzegi było bardzo strome, a strumyk szerszy niż się wydaje :D )

Na zielonym dywaniku :)

Mój schorowany umysł przeczytał "Wysoce zjadliwa GRUPA ptaków" i rozkminiam o co chodzi... ale przynajmniej nie atakują autobusów :)

Zawsze, zawsze przez jakieś chaszcze :)

Szkodnik rozkminia czy zmieści mu się rakieta do plecaka - w pyteczkę byłaby taka pamiątka :)

Kategoria Wycieczka, SFA
Odbić TELEGRAF z rąk Grupy OTROCZA
-
DST
80.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Gdy od Znienacka (tak, "OD" a nie "Z" - bo to całkiem spoko koleś, choć życie go nie oszczędzało: "Sterlitz zaatakował Znienacka, Znienacko bronił się Umiał, a Umiał to był nielada zawodnik!")...
No więc, gdy dostaliśmy od Znienacka dziwnie brzmiącą wiadomość, że "TELEGRAF wpadł w ręce Grupy OTROCZA..." postanowiliśmy zbadać sprawę i wyruszyliśmy w nieznane nam zakamarki tajemniczej krainy Sierra de Santa Cruz (hipsz. Góry Świętogo Krzyża), aby zbadać sprawę i jeśli będzie potrzeba, to zdobyć Telegraf i zmierzyć się z Grupą Otrocza.
Pewnie część z Was nie do końca wie, o co chodzi w powyższym akapicie, więc spieszę z wyjaśnieniem:
Mamy nowy projekt: Korona Gór Świętokrzyskich (na dole strony jest link do dokumentu Worda z wykazem szczytów)
Kilka z nich już mamy: rok temu Szczytniak w Paśmie Jeleniowskim, dwa tygodnie temu Zelejowa i Patrol, no to teraz lecimy dalej: Telegraf, Biesak, Otrocz, Sikorza, Wymyślona, Radostowa i Klonówka (a taki ładny komplecik dzisiaj... 80km i 1500m przewyższeń trzaśnie na pagórach po mających wysokość 300-400m)
Niesamowity jest ten niebieskie szlak - lepszy niż Główny Świętokrzyski (czerwony) 
Nie inaczej !!!
"When you're standing on the crossroads that you cannot comprehend, just remember that... " (o tym przypomnieć może Ci kapliczka)
Jest i TELEGRAF :) 
Zgadzam się, zawsze trzeba mieć spore zapasy wody!
Prawie jak: "My name is Oliver Queen. For five years I was stranded on an island with only one goal - survive..." :D :D :D 
Aramisowe szlaki rowerowe... niezmiennie
Watch your steps :) 
Do lasu !!! Tutaj zdejmie nas każdy snajper :) 
Proszę zapiąć pasy... SEKWENCJA ZAPŁONU
"Odpalam silnik, 12 garów, w powietrzu unosi się zapach smaru, korba powoli nabiera prędkości, czas już przywitać ciepło mych gości..." (parafraz TEGO)
Nawet liczba zębatek się zgadza z piosenką :) 
Pod szczytem Otrocza
Jest i sam szczyt
Dziwne te znaki przy drodze :) 
Pisało, że wieża widokowa... Myślałem, że chodzi o tą metalową, ale jakiś "kolo" w mundurze mi drogę zagrodził :)
No może trochę szarpać na zjeździe... Strome te pagóry :) 
Podejście pod Wymyśloną (co za nazwa !!!)
Wymyśliliśmy sobie szczyt Wymyślonej, no to jesteśmy :) 
Droga na Radostową... będzie tyrania... UPHILL BATTLE za 3, 2, 1... 
Jest i ona !!!
Ładnie tu... jak się już wytyrało... 
Diabelska Skała tuż przed szczytem Klonówki
Czas pomału wracać...
Kategoria SFA, Wycieczka
Sosna krocząca PONIDZIE
-
DST
80.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ponidzie wiosenne, Ponidzie leniwe, prężysz się jak do słońca kot.
Rozciągnięte na tych polach, lichych lasach, pstrych łozinach
skałkach słońcem rozognionych...
Nidą w łąkach roztańczoną
Na Ponidziu wiosna trwa..
(całość TUTAJ)
Dlatego ruszamy w mało znana nam Krainę Ponidzia - niegdyś, w normalnych czasach odbywały się tu Świętokrzyskie Jatki...
- Premiera VENOM i Piekło Ponidzia (prawie 40 stopni i zero lasów.. i łzy Szkodnika w kukurydzy...)
- Okolice Pińczowa z Andrzejem
Niemniej oprócz tych dwóch rajdów, to słabo nam poznane tereny więc przewidując tłumy w górach w Drugi Dzień Świąt ruszamy właśnie na Ponidzie...
Na około asfaltem jest 400m dalej. To nie ma sensu, chodź tędy, nie będziemy przecież nadkładać drogi (kiedyś zginę za takie słowa...)
Droga jest celem, co Tomasz? Uwierz, że naprawdę Cię rozumiem!
Ale to będzie zielony tunel już niedługo :)
Wstęga asfaltu - rzadkość w naszej marszrucie :) 
"YOU SHALL NOT PASS !!!"
Kolega z którym zjedliśmy drugie śniadanie
Zacne tu mają jaskinie :)
Skały... lubię skały :) 
Okienko :)
Ciekawy czy także zamknięty przez lockdown... 
"...rockets red glare, bombs bursting in the air, gave proof through night that our FLAG WAS STILL THERE" (uwielbiam ten fragment - to oczywiście... ech, TUTAJ)
Z tęsknoty za Sudetami skręcamy za strzałką :) 
YES !!! Wincyj, wincyj !!!
Sosna krocząca 
Od tylu lat... niezmiennie :) 
Ale sobie ktoś drogę wyrąbał :) 
Kategoria SFA, Wycieczka
Masz CHĘCI(ny) na PATROL w PIEKLE?
-
DST
30.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wracają do głównego wątku... wpadamy na genialny pomysł: pojechać w Świętokrzyskie pojeździć na rowerze.
Nieważne, że rok temu, plan skończył się noszeniem roweru po krzorach i stromiznach Nic nas to jednak nie nauczyło.
Zamiast wybierać przejezdne drogi rowerowe, ja jak zwykle planuję wyprawę po szlakach pieszych... gęstych od poziomic. No ale co ja poradzę, że jak widzę takie nazwy jak Góra PATROL (Szkodnik, jedziemy na Patrol!!!), Jaskinia Piekło (Szkodnik, widzimy się w Piekle!!!) i inne podobne, to właściwie już grzeję kopyto i rozgrzewam ramię do noszenia maszyny!
Ruszamy zatem zobaczyć, dawno nie widziany Zamek-co-wygląda-z-daleka-jak-fabryka-bo-ma-kominy czyli Chęciny, a stamtąd ruszymy w kolejne na naszej liście zakamarki Gór Świętokrzyskich.
Ten plan był bez wad... wady miała moja przerzutka. Na pierwszym kilometrze trasy "palę sprzęgło" i i łańcuch wisi jak na choince. Tośmy dzisiaj pojeździli... wiem, to tylko sprzęt i ma prawo się zepsuć, zwłaszcza że ta moja ma już kilka tysięcy km i to porządnego tyrania. Znacie mnie chyba trochę: kadencja to dla mnie czasowe piastowanie urzędu i nie ma nic wspólnego z rowerem, a mój styl jazdy to DIESEL czyli małe obroty, duży moment. Nie przedłuża to życia moich mechanizmów... powiem nawet. że ewidentnie je skraca, ale cóż trudno. Taki już ich los. Luźno kręcić może sobie każdy, ja tam lubię ATOM... owe kopyto (a jak jest za ciężko, to pcham - gdybym był dyktatorem tzn. jedynym i ukochanym przywódcą Rowerostanu to niskie biegi byłby zakazane). Nie zmienia to faktu, że mam poważną awarię.
Niestety musimy zatem zmodyfikować plan i po krótkiej przejażdżce pod zamek Chęciny, pakujemy się do Kielc (do najbliższego serwisu). Tam uda się zastosować rozwiązanie awaryjne, tak aby coś dziś jeszcze pojeździć. Trochę nam to skomplikowało rozkład dnia i zjadło sporo czasu, więc konieczne są modyfikacje dzisiejszych działań. Ważne jednak, że uda się cokolwiek pojeździć, choć wiele kilometrów to nie zrobimy. Inna sprawa, że teren także dołoży swoje do skutecznego spowolnienia nas.
Mieliśmy kończyć Patrolem, ale jako że jesteśmy gdzie jesteśmy, to zaczniemy od Patrolu :)
Patrol (389m) to najwyższe wzniesienia Pasma Zgórskiego Gór Świętokrzyskich. Tak jak to było ostatnio, wysokie to to nie jest, ale za to w huge'a strome... pchamy jakimś chorym nachyleniem. Przyjechaliśmy pojeździć, tak? Co znowu poszło nie tak...?
Od teraz będziemy lawirować miedzy szlakami i zrobimy sobie patrol po Raju (Jaskinia RAJ) oraz po Piekle (Jaskinia Piekło).
W piekle jak to w piekle, spotkamy Diabły, a one wyślą nas w kamieniołomy... do piekła tachających rowery po skałach.
REWELACYJNE TE SZLAKI... brakowało mi tego. Tyrania po skałach i krzorach, o jakże mi tego brakowało!
To bateria AA czy AAA bo nie jestem pewien :)

"Powiewa flaga gdy wiatr się zerwie, a na tej fladze biel i czerwień..."

Nie ukrywam, że pokierowałbym sobie ogniem z czegoś takiego. Jest na tym świecie kilka osób, dla których widzę to jako idealne narzędzie egzekucji :)

"Gdy Moskalcia wiara drogę nam zastąpi, to kul z manlichera nikt mu nie poskąpi, a gdyby się jeszcze opierał - PSIA JUCHA - każdy z nas bagnetem trafi mu do brzucha..."
(więcej informacji o samym miejscu znajdziecie TUTAJ)

Na Patrolu :)

Szkodnik na Patrolu :)

Taaa.... nie wiedziałem, że to szlak rzeczny

Leśne przeloty

Dokładnie tak widzę ewolucję. Nie będziemy przecież biegać, jak zwierzęta :)

Wiedziałem Szkodniku, że kiedyś trafimy do Raju :)

:D :D :D

Nawet Czort zastanawia się nad naszym wariantem :)

Trzy Diabły. W tym jeden wcielony...

Szkodnik na diabelskim tronie :)

Widok z Piekła :)

A nie mówiłem, że z Piekła !?

"Cichutko Bestyjko, cichutko. Nie zapiej teraz tylko... Lucek już trzeci raz leci z kamieniem"
Jak ktoś nie ogarnia o co chodzi, to tłumaczę: właściwie każdy Diabelski Kamień w kraju ma taką legendę. Czort postanawia zniszczyć wieś, kościół, cokolwiek... Chyta zatem wielkiego głaza i rusza, ale zawsze go świt zastaje, bo "kur zapiał". Diabeł upuszcza głaz gdzie właśnie stał...
Wiecie jak jest, Rzym uratowały ponoć gęsi, a nasze miasta KURY :)

Łapczywym okiem łypiąc na Szkodniczy bidon :)

Kolejny przystanek to Kamieniołomy. Tam tak naprawdę dopiero zaczyna się nasza poniewierka :)

Szkodnik oskrzydla wroga z prawej

Ja cisnę z lewym skrzydłem...

...ale utrzymujemy komunikację

ARAMISowe trasy rowerowe :)

Po grani :)

Szlak tu jakiś jest, nie tak że ciśniemy zupełnie z dupy :)

Na tle nieba :)

Naprawdę tu ładnie

Są dowódcy którzy krzyczą "NAPRZÓD", są jednak i tacy, którzy krzyczą "ZA MNĄ" (warto znać tego Pana, zwłaszcza jeśli chodzicie w góry!!!)

A ja głupi myślałem, że to kamieniołom...

Jakże mi tego brakowało!!!

Trzymamy się czerwonego szlaku

JEDZ SKAŁY NA ŚNIADANIE !!!

"Look at her. That's my Wife, goddammit!!"
Parafraza kultowej sceny kultowego filmu (chyba najlepszego filmu o strażakach w historii kina) - oryginał TUTAJ

Duch zaparkował w imponujący sposób :)

Dzień jak co dzień :)

JEDZ SKAŁY NA OBIAD I KOLACJĘ :D

Dziki ten szlak, naprawdę dziki

...i mroczny. Zakochałem się :)

GAZU !!! (jeśli nie wiecie czemu GAZU, to poczytajcie o oznaczeniach słupków)

Kategoria SFA, Wycieczka
(Trzy) Korony w czasie Korony...
-
DST
16.00km
-
Aktywność Wędrówka
Pieniński klasyk czyli 3 Korony i Sokolica (pętla z Krościenka, bo Charon w taką pogodę chyba nie pływa).
Jako, że pandemia nie odpuszcza i obstawiamy, że MOŻE pojawić się (jakże znienawidzony przez nas...) zakaz przemieszczenia w okresie świątecznym, to korzystamy z gór i lasów póki możemy. Wybieramy się zatem z Kamilą i Filipem na trasę, którą wszyscy znamy od dziecka, ale nikt z nas nie był tam przez ostatnie lata.
Ja ostatnim razem robiłem ją w 2005 roku...
Nie to, żebyśmy unikali Pienin. Wręcz przeciwnie bo na Durbaszce czy Wysokiej to byliśmy choćby na jesień 2020, acz wpisu z wydarzenia nie popełniłem... (ale i tak najlepsze było zrobić to ROWEREM - Hell yeah)...
Spisz i Pieniny odwiedzamy stosunkowo często, jednakże 3 Korony czy Sokolica nigdy po drodze nie były. Wiecie jak jest, jak mieszkacie w Krakowie to ile razy w roku jesteście na Wawelu? No właśnie i tak było też z 3 Koronami. Dobrze było zatem wrócić tutaj... choć teraz to obrodziło... klęska urodzaju, mamy nawet 4 Korony.
3 w górach i jedną w powietrzu...
Chodź pomaluj mój szlak, na żółto i na niebiesko :)
Umiarkowanie sucha...? Jeśli mają takie same standardy pomiarowe jak my, to oznacza bagno tylko do kolan :) 
Chodź raz ustawili się nie jedno za drugim, tak że widać wszystkich... 
Uwielbiam ten stożek w środku kadru - moja pienińska Czarna Piramida (szkoda, że nie ma tam szlaku, że Park Narodowy to na legalu tam nie pójdziecie)
Prawie jak CAŁKA :)
Proszę trzymać się poręczy!!
"The way is made clear when viewed from above" :) 
Mam słabość do tych szpilek :) 
Klasyka klasyk w Pieninach, chyba każdy wie gdzie :) 
Zawsze trzeba szukać momentów i miejsc PRZEŁOMÓW :) 
Wieża kontroli lotów? Podchodzimy (pod) 747 :)
Witaj Ikono Pienin, widzę że Ciebie także nie oszczędzał los...
"Połamane kwiaty, które żyją samotnie, każdego z nas wiatr kiedyś dotknie..." 
"Let's put a smile on that face..."
W skrócie "NA POHYBEL SK****NOM" :) 
(T)Rudno odnaleźć ruiny owczarni...
-
DST
70.00km
-
Sprzęt The Darkness
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kiedy zatem w pewnym momencie nadchodzi już taka chwila, że nawet TAKA motywacja nie jest w stanie zmusić mnie do dalszych prac (odpowiedział bym Panu "a dawaj go mnie tu...") wyruszam śladami naszego pierwszego rajdu czyli Wiosennego CZARNEGO KoRNO.
Szkodnik postanawia odespać zarwane na budowie noce i odmawia współpracy, ale ja nie usiedzę dziś na tyłku.
Muszę w teren!!
Ruiny Owczarni, Bukowa Góra, Dolina Potoku Rudno, Las Orlej, Puszcza Dulowska... The Darkness mnie wzywa, więc odpalam kopyto i próbuję poszukać nie tylko naszych rajdowych miejsc, ale także zgubionej gdzieś zeszłorocznej kondycji...
Taaa... nadal bezbłędnie wybieram warianty z dupy. Świat po pandemii ma ponoć nie być już taki sam, ale jednak "PEWNE RZECZY..."

Zamek "Tenczyn" w Rudnie

Czerowne, żółte, zielone... czyli pełen gaz :)

Zawsze kochałem bagna

Zielone :)

Wieje konkretnie więc i coś tam widać

Ja się już zapisałem, a Wy?

TRIASowe? Ja myślałem, że JURAJSKIE... przecież jesteśmy na Jurze, a nie na Triasie Krakowsko-Częstochowskim (no chyba że na TRASIE) :)

Kosmiczna Osada (przy) A4

Klimatyczna budka strażnicza

Into the woods...

Story of my life...

Szlak lampionów? Ech brakuje mi tego... szukania jakiś kartek po lesie

Deeper into the woods...

Drzewko :)

Są i ruiny owczarni (zagadka z Wiosennego CZARNEGO):
Owczy lament po utraconym domu,
słychać tutaj już zawsze będzie
żałować ich - nie ma już jednak komu
przeto policz otwory w ściany górnym rzędzie...

Kolce, wszędzie kolce...

Znowu trochę za daleko od domu mnie poniosło... :)

To także punkt z naszego rajdu:
Za swe krzywdy - prawo jarmarku
otrzymała ta miejscowość dumna
Przeto powiedz z czyjej to woli w tym parku
stanęła ta oto kolumna...

Zacne miejsce na punkt, nieprawdaż Orientalisto?
Miejsce przy tzw. Drodze Szwedzkiej (czemu Szwedzkiej, bo Szwedzi ją zbudowali aby w czasie "potopu" - kilka słów o tym TUTAJ)

Kolejny punkt z Wiosennego CZARNEGO KoRNO:
Ptaki, harty i jelenie
Przelicz rzeźby - INO sprawnie
potem przez sumę LUB mnożenie
ułóż równanie - byle poprawnie...

No i na koniec obiecane zdjęcie z budowy Gwiazdy Śmierci. Nie wierzyliście, co?
A to tylko mały fragment większej całości, naprawdę mały... dlatego tyle nam też schodzi.







